Na XSR700 siadałem zupełnie bez żadnych oczekiwań. I pozytywnie się zaskoczyłem

Na XSR700 siadałem zupełnie bez żadnych oczekiwań. W końcu, czego można oczekiwać od średniego motocykla miejskiego, którego złożono w oparciu o groźnego, ale pospolitego drapieżnika MT-07 i w nawiązaniu do klasyka XS650 wywodzącego się jeszcze z końca lat 60. zeszłego wieku?

Zgodnie z dewizą Yamahy, MT-07 pozwala „poznać swoją ciemną stronę”. Zresztą cała rodzina hyper nakedów Yamahy, a szczególnie przywódcy, czyli MT-10 i MT-09 w najnowszym wydaniu, wywołują narkotyczny głód jazdy gdy tylko znajdziesz się w ich pobliżu. Mniejszy od nich 07 budzi podobne pożądanie, a kiedy je odczuwasz, wcale nie zastanawiasz się czy to efekt ciężkiej pracy działu marketingu Yamahy, czy twoje własne odczucia. Grunt, że to działa.

Yamaha XSR700. Foto: Yamaha

Jeśli spojrzeć na zagadnienie bardziej trzeźwo, to MT-07 jest również znacznie tańszy od anonimowego XSR700. „Zero-siedem” można kupić już od 25 500 zł, zaś za XSR700 trzeba wydać blisko 32 tysiące złotych. To kolejny argument za tym, aby po wejściu do salonu Yamahy od raz skierować swe kroki w kierunku MT-07. Przyjrzyjmy się, co właściwie może zaoferować XSR700 poza nieciekawą nazwą, który kojarzy się z nazwą jakiegoś miksera.

Silnik prawdę ci powie

Silnik to porządna konstrukcja z 07. Dwucylindrowa, chłodzona cieczą, z czterema zaworami na cylinder jednostka o pojemności 689 cm3 i mocy 74,8 KM przy 9 000 obr./min oraz bardzo dobrym momencie 68 Nm od 6 500 obr./min.

Yamaha XSR700. Foto: inforiders.pl
Yamaha XSR700. Foto: inforiders.pl

Ten silnik zużywa podczas normalnej jazdy niewiele ponad 4 litry paliwa, a jeśli go przycisnąć to dochodzi do 6 litrów i na tym koniec. To świetny wynik. Ponadto ma rewelacyjną charakterystykę. Nieważne czy przebijałem się przez miasto, czy pędziłem po obwodnicy, ani razu nie zabrakło mi mocy. Wystarczyło lekko odkręcić manetkę, a motocykl odchodził natychmiast i zdecydowanie. Kilka razy dostałem jej aż za dużo, kiedy w trakcie wyjścia z winkla zbyt wcześnie przyspieszyłem. Maszyna natychmiast odpowiadała skacząc do przodu jak młody żbik.

Wrażenia z jazdy

Wrażenia były bardzo podobne jak podczas jazdy MT-07, chociaż w XSR700 kierowca siedzi bardziej wyprostowany a do ziemi ma nieco dalej ze względu minimalnie wyżej umieszczona kanapę. Jeśli już porównujemy wymiary, to oba motocykle mają podobne. Masa MT-07 wynosi 182 kg, zaś młodszego brata 186 kg, motocykle różni dziesięć centymetrów długości i ledwo 2,5 cm szerokości. Rozstaw kół i prześwit są takie same.

Yamaha XSR700. Foto: inforiders.pl
Yamaha XSR700. Foto: Inforiders.pl

Bardzo pozytywnie zaskoczenie dotyczy rozłożenia masy motocykla. Spodziewałem się, że stosunkowo wysoki środek ciężkości plus wyprostowana sylwetka (bardziej niż w MT-07) będą stanowić pewien problem, szczególnie podczas dojazdów do świateł, gdy szukam prześwitu pomiędzy samochodami. Balansowanie przy minimalnej prędkości okazało się dziecinnie proste, i znowu niemała w tym zasługa odpowiednio zestrojonego silnika, który nawet na pierwszym biegu właściwie odpowiadał na ruchy manetką i oferował dokładnie tyle mocy ile potrzebowałem, bez szarpaniny i niepotrzebnej walki.

Ostre hamowanie?

Ruch ulicznych daje też wiele okazji do popróbowania hamulców, do których szybko nabrałem zaufania. Trzeba tylko pamiętać o tym, aby umiejętnie dawkować siłę jednym i drugim hamulcem, bo zawieszenie jest stosunkowo miękkie, skok duży, i motocykl może mocno pochylić się do przodu. Z kolei ABS, który jest w standardzie, niekiedy pomaga zbyt ochoczo.

Yamaha XSR700 w specjalnym malowaniu. Foto: Yamaha
Yamaha XSR700 w specjalnym malowaniu. Foto: Yamaha

Posiadanie motocykle to nie tylko jazda z punktu A do B. To również wrażenia estetyczne, wygląd motocykla, rozplanowanie jego instrumentów pokładowych, jakość detali, dbałość o szczegóły, dźwięk wydechów. Gdyby tak nie było, to przestarzałe techniczne motocykle z logo H-D nie znajdowałyby tylu odbiorców. W przypadku XSR700 jest lepiej niż dobrze, powiem nawet, że jest znakomicie. Ten motocykl wygląda po prostu pięknie, i co najważniejsze, właściwie nic nie traci, jeśli przyjrzeć mu się bliżej.

Ten motocykl wygląda jak szóstka w Totka

Lina motocykla jest przyjemna dla oka. Maszyna wygląda jakby kipiała energią, ale jednocześnie wydaje się szlachetna i elegancka, a nawiązanie do przeszłości jest aż nadto widoczne, głównie za sprawą klasycznego, przedniego reflektora, prostej kierownicy i długiej kanapy w tradycyjnym kształcie (model w stylu old school). W testowanym przeze mnie egzemplarzu tylko chłodnica wydawała się niedopasowana, ponieważ jest stosunkowo szeroka i optycznie za duża. Efekt ten maksymalizują boczne ochraniacze chłodnicy i niepasujący do całości, srebrny kolor, który pogłębia dysonans.

Koniecznie muszą dodać dwa słowa o busoli. Osobiście nie lubię ciekłokrystalicznych zegarów, które często wyglądają jakby zostały zaadoptowane z ręcznej, starej konsolki do gry. Przyznaje, że wątpiłem, czy Yamaha udanie połączy w tym aspekcie nowoczesność ze stylem przodków, choćby przywołanego wcześniej klasyka XS650.

Yamaha XSR700. Foto: Inforiders.pl

Moje obawy się nie sprawdziły, zaś minimalistyczny, owalny zegar doskonale komponuje się z kierownicą, a właściwie całą przednią sekcją i reflektorem retro, nad którym marszczy się monobrew minimalistycznej owiewki. Jedyny minus zegarka to może jego zbyt delikatne umocowanie. Chodzi o to, że kiedy wciskałem przyciski, uginała się cała konstrukcja.

Co z jakością wykonania?

Jakość tkwi w szczegółach, dlatego takie elementy jak obudowy świateł, kierunkowskazy, mocowanie lampy, manetki, lusterka, błotnik i jego uchwyt, oglądałem bardzo dokładnie. Denerwują mnie źle spasowane plastiki, byle jakie klosze na lampach, wyglądające jak wystrugane obudowy przycisków.

Yamaha XSR700. Foto: inforiders.pl
Yamaha XSR700. Foto: inforiders.pl

Wszystkie te szczegóły w XSR700 są dopracowane, mają odpowiednią jakość i wykonanie. Właściwie nawet nie oczekiwałem, że będzie tak dobrze, praktycznie nie ma się do czego przyczepić. Podejrzewa, że to efekt pracy Shinya Kimury, który zbudował XSR700 według filozofii „Faster Sons”, ale przede wszystkim dokonał „customizingu” motocykla według własnej wizji i koncepcji. Zatrudniając artystę, Yamaha osiągnęła coś więcej niż zwykle – powstał motocykl fabryczny, który ma cechy customa.

Po prostu posłuchaj tego wydechu…

Na koniec coś specjalnego. Fabryczny układ wydechowy jest krótki i brzmi zwyczajnie, żeby nie powiedzieć – przeciętnie. Co innego specjalna wersja Titanium marki Akrapovič. Ten powlekany tytanem model sięga aż do siodełka i może przysmażyć twoją pasażerkę, ale za to brzmi jak nadciągająca chmura gradowa. Szkoda tylko, że cały układ kosztuje aż 5 894 złote.


Yamaha XSR700 dźwięk wydechu. Źródło: YT, Inforiders.pl

Czy na XSR700 warto wyłożyć 32 tys. zł?

To nie jest dobre pytanie. Właściwie powinno brzmieć inaczej – czy szukasz świetnego, miejskiego motocykla, który poradzi sobie w każdej sytuacji, a w weekendy dostarczy sporo frajdy na okolicznych trasach? Motocykla, który ma w sobie ducha przeszłości, ale jest maszyną nowoczesną i łatwą w obsłudze? Jeśli odpowiedziałeś twierdząco, przyjrzyj się bliżej XSR700, być może to motocykl, o którym zawsze marzyłeś.

Dziękujemy dealerowi marki, firmie Motorland, za udostępnienie motocykla do testów.
Koszulka to model od Bandits71.

%d bloggers like this: