Byliście na zlocie w Białym Kościele? Nie? To żałujcie

Międzynarodowy zlot motocyklowy nad zalewem w Białym Kościele, tuż koło Strzelina, to impreza, która już po raz trzeci przyciągnęła riderów z Polski i całkiem pokaźne grono gości zza granicy. Wiemy dlaczego.

Biały Kościół 2016. Foto: Motozloty.com
Biały Kościół 2016. Foto: Motozloty.com

Tegoroczna edycja miała wyjątkowy smak – dosłownie i w przenośni. Mam na myśli otwarty przez całą dobę Grill & Bar, w którym raczono się soczystymi befsztykami i innymi specjałami kuchni. Energia była bardzo potrzebna choćby po to, aby uzupełnić zapasy krwi, którą można było podzielić się w ramach akcji MotoKropla.

Zamiast fanfar, początek imprezy obwieściła rockowa kapela „Bonhart”, której wokalista – Piotrek Bachor, równo i solidnie zdzierał swoje struny głosowe. Po oficjalnym powitaniu gości przez Staha i Kudłatego do boju ruszył „Paradygmat”, czyli hard rockowa ekipa z Krakowa, a nieco później rozpoczęły się zawody, w których najważniejszy był złocisty trunek na bazie chmielu.

Biały Kościół 2016. Foto: Motozloty.com

W tym czasie na scenie pojawił się już zespół „Back Bee” grający energetycznego Rock n’Rolla, a kiedy wreszcie nadciągnęła noc, wyzwanie gwiaździstemu niebu rzuciła grupa „Nabo” – rockowo alternatywni goście z Wrocławia.

Jeśli kogoś następnego dnia bolała głowa to ból nie miła szans w konkurencji głośności motocykli, które rozpoczęły kolejny dzień zlotu. Później było tylko głośniej, lepiej i weselej, na co wpływ miała drużyna „Blade Rain” grająca poruszający stalową nutę w sercu melodic death metal.

Biały Kościół 2016. Foto: Motozloty.com
Biały Kościół 2016. Foto: Motozloty.com

Koncert „Blade Rain” minął zbyt szybko, ale nie było czasu na nudę. Zrobiło się jeszcze ostrzej za sprawą „Resiland” i Komety” – oba zespoły grają mocny rock, który nie pozwala słuchaczom usiedzieć w miejscu.

Dobrze że zaraz po tych występach rozpoczęły się konkurencje zlotowe, czyli Zakręcona Bania, Wyścigi trójkątów-Narty oraz klasyk klasyków „Na kolanach po browara”. Kto był, ten się bawił. Nie było innej opcji.

Biały Kościół 2016. Foto: Motozloty.com
Biały Kościół 2016. Foto: Motozloty.com

Jeśli ktoś miał jeszcze mało, mógł pogować do nuty „Atlantis” – hard rockowej grupy z Czech i przypomnieć sobie młode lata przy punkowych dźwiękach „Stanu Surowego”.

Wieczorem zrobiło się naprawdę gorąco za sprawą Mokrego podkoszulka i pokazu Rura Pole Dance Artnika, ale i tak najlepszy był finał. Bite dwie godziny rządził „Czarny Ziutek z Killerami” – lubińska grupa, która wie jak grać utwory „Kultu” i Staszewskiego.

Biały Kościół 2016. Foto: Motozloty.com
Biały Kościół 2016. Foto: Motozloty.com

Na koniec każdy miał kolorowe powidoki przed oczami za sprawą pokazu fajerwerków. A reszta? Reszta jest historią.

Sucha wyliczanka atrakcji nie zawiera jednego – niesamowitego klimatu zlotu w Białym Kościele. Uczestnikom zostaną po nim blachy i naszywki, ale przede wszystkim świetne wspomnienia. Szkoda tylko, że na kolejne spotkanie w Białym Kościele trzeba czekać cały rok. To stanowczo za długo!

%d bloggers like this: