Amerykanin osiem dni leżał w rowie pod własnym motocyklem

O wyjątkowym pechu, ale też szczęściu, może mówić Roland Howard Goff z Georgi w Stanach Zjednoczonych. 63-letni motocyklista wracał swoją Hondą VTX1300 do domu, kiedy nagle stracił panowanie nad maszyną i wpadł do rowu.

Niestety upadł tak pechowo, że motocykl przygniótł mu nogę. Ponieważ Honda VTX1300 to ciężki krążownik szos o masie 339 kilogramów, motocyklista nie mógł wydostać się spod motoru o własnych siłach. Wypadek miał miejsce 17 maja, tuż przed zmrokiem.

Niestety Goff nie miał przy sobie telefonu komórkowego, a miejsce gdzie leżał okazało się zarośniętym pasem zieleni będącym fragmentem drogi dojazdowej do posesji Goffa, czyli uczęszczany właściwie tylko przez niego.

 Foto: orlandosentinel.com
Foto: orlandosentinel.com

Motocyklista wołał o pomoc, próbował również wiele razy wydostać się spod ciężkiej jak kowadło maszyny. Wszystkie próby spełzły na niczym, a Goff musiał spędzić noc leżąc na wpół zagrzebany w zalanym brudną wodą rowie.

Niestety kolejny dzień nie przyniósł zmiany. I następna czarna noc również okazała się taką samą męczarnią. 63-latkowi potwornie chciało się pić, musiał chłeptać brudną wodę z rowu. W dzień próbował z kolei osłonić się przed palącym słońcem fragmentami odzieży.

Gehenna Rolanda Howarda Goffa trwała aż… osiem dni! Przeżył tylko dlatego, że jeden z jego przyjaciół zauważył, że Goff of kilku dni nie loguje się w mediach społecznościowych. Zaniepokojony tym faktem, pojechał go odwiedzić i natrafił na miejsce wypadku oraz dogorywającego przyjaciela.

63-latek został przewieziony do szpitala South Georgia Medical Center w ciężkim stanie, krytycznie odwodniony. Poza licznymi, na szczęście powierzchownymi ranami, Goff ma uszkodzoną nogę, którą może stracić.

Mimo wszystko motocyklista przeżył, zaś kiedy doszedł mniej więcej do siebie, stwierdził że William Shulz, który go uratował, przyjechał w ostatniej chwili. Goff nie miał już sił i spodziewał się, że umrze w ciągu kilku godzin.

W aspekcie powyższej historii automatyczne systemy alarmowe, które aktywują się w razie wypadku – jeden z nich o nazwie eCall ma pojawić się wkrótce w motocyklach BMW – nabierają szczególnego znaczenia.

Źródło: autoevolution.com

%d bloggers like this: