Isle of Man TT dwa śmiertelne wypadki jednego dnia

W ostatni weekend rozpoczęły się zawody Tourist Trophy na wyspie Man. To wielkie święto wielbicieli wyścigów ulicznych i jazdy z prędkością bliską 300 km/h na odcinkach, które poza imprezą są zwykłymi, lokalnymi drogami.

Oznacza to również wszystkie możliwe zagrożenia, jakie pojawiają się na tego typu, wąskich, asfaltowych serpentynach, włącznie z kamiennymi murkami, miejscami nierówną nawierzchnią, katapultami wymuszonymi przez prędkość maszyn.

Dwight Beare. Foto: iomtoday.co.im
Dwight Beare. Foto: iomtoday.co.im

Nie trzeba nikogo przekonywać, że przy prędkości nierzadko powyżej 200 km/h, każdy najmniejszy błąd może skończyć się tragicznie. I tak się stało już… 250 razy – to liczba ofiar wyścigów TT od początku istnienia imprezy, czyli od 1907 roku. Niestety tegoroczne uliczne wyścigi Isle od Man TT przyniosły pierwsze ofiary śmiertelne.

W ostatnią sobotę, jednego dnia, zginęło dwóch motocyklistów. Pierwszym stracił życie Australijczyk Dwight Bare, który brał udział w wyścigu sidecarów, czyli motocykli z wózkami bocznymi. Mimo że Bare znał trasę i ścigał się w Isle od Man TT od 2014 roku, popełnił błąd w okolicach miejscowości Thencullen. Zawodnik poniósł śmierć na miejscu, zaś jego partner trafił do szpitala ze złamaną kostką.

Paul Shoesmitch. Foto: iomtt.com
Paul Shoesmitch. Foto: iomtt.com

Drugi zawodnik, który w zeszłą sobotę nie dojechał cało do boksu, to Paul Shoesmitch. Doświadczony pięćdziesięciolatek ścigał się w TT od 2005 roku. Podczas treningu superbike’ów Shoesmitch nie zmieścił się w zakręcie niedaleko Sulby Straight.

Podobnie jak w poprzednich latach, mimo wypadków śmiertelnych, wyścigi trwają dalej.

Źródło: theguardian.com

2 komentarze

  1. Najpiekniejszy wyscig.Tam gina najlepsi kierowcy. Z najwiekszym szacunkiem. Przykre lecz radosc z jaka sie tam zostaje jest nie do opisania zapewne. Marzeniem jest tam jechac.
    Wielki szacunek dla tych Co sa tam na wieki.

%d bloggers like this: