Carver One – niezwykła hybryda motocykla, która była skazana na sukces?

Istnieją niezliczone pojazdy, które swego czasu osiągnęły sporą popularność, ale po pewnym czasie słuch o nich zaginął. Niektóre były bardzo nowatorskie i wyjątkowe, a mimo to, a może właśnie dlatego, popadły w zapomnienie.

Przypominamy dziś jeden z takich wynalazków, nietypowego trójkołowca o nazwie Vandenbrink Carver One, który miał stać się przebojem i wszystko wskazywało na to, że odniesie niebywały sukces. Czy tak się stało?

Foto: motocrossactionmag.com
Foto: motocrossactionmag.com

Połączenie idei samochodu z motocyklem nie jest niczym nowym. Trójkołowe konstrukcje są dziś w ofercie wielu firm, chociaż na czele stawki znajdują się dwa pojazdy – Polaris Slingshot i Cam-Am Spyder. Oba modele mają zbliżoną konstrukcję, której główną cechą są dwa koła z przodu i jedno z tyłu, co zdecydowanie odbiera im motocyklowy klimat i sytuuje bliżej quadów niż silnikowych jednośladów.

To nie przypadek, że większość eksperymentalnych trójkołowych konstrukcji bazuje na podobnym rozwiązaniu dwóch kół sterujących z przodu maszyny. Wśród najnowszych prototypów tego typu najgłośniej było ostatnio o modelu O1GEN z laboratorium Yamahy, pokazanym pod koniec zeszłego roku podczas Tokyo Motor Show. O1GEN zostanie wdrożony do produkcji i trafi na rynek już w 2018 roku pod nazwą MWT-9.

Vandenbrink Carver. Źródło: You Tube, RameshNair’s channel

Sportowy trójkołowiec Yamahy ma zresztą licznych braci, choćby Peugeota Metropolis 400i czy Piaggio MP3 300ie. Zaledwie kilka dni temu pisaliśmy o kolejnej nowości, czyli modelu Tricity od Yamahy, który pojawił się w nowej pojemności 155 cm3.

To oczywiście bardzo ciekawe maszyny, ale co się stało z bardziej zbliżonych do motocykli konstrukcjami wyposażonymi w centralne, pojedyncze koło z przodu?

Foto: twodrive.de

Można odnieść wrażenie, że właściwie odeszły do lamusa i o nich zapomniano, oczywiście poza neoklasykami dostępnymi w ofercie kilku firm motocyklowych. Mam na myśli choćby Tri Glide Ullta, ciężki krążownik o wadze ponad pół tony z parku maszynowego Harleya-Davidsona.

Pojazd ten, będący znacznie bliżej motocyklowego świata niż powyższej wymienione trójkołowce, ma wadę większości trojek – jazda nim przypomina toczenie się walcem. Równie ekscytująca jest zwrotność Tri Glide i wrażenia jakie towarzyszą wejściu w zakręt, chociaż raczej powinniśmy mówić o wtoczeniu się w zakręt.

Tri Glide Ultra, mimo że współczesny, jest echem zamierzchłych czasów. Brakuje nowatorskich projektów, które rozwijałyby tego typu konstrukcje. Gdzie się podziali wizjonerzy w rodzaju Chrisa Van den Brinka i Harry’ego Kroonena z Brink Dynamics?

Foto: twodrive.de
Foto: twodrive.de

O kim mowa? Dwaj wspomniani Holendrzy to właściciele firmy Brink Dynamics. Brink i Krooner rozwijali projekt trójkołowego motocykla z jednym przednim kołem. Działo się to jeszcze w połowie lat 90. ubiegłego wieku.

Chris Van den Brink i Harry Kroonen pracowali wpierw nad systemem kontroli trakcji DCV. Nazwa jest skrótem od Dynamic Vehicule Control. To system, którego zdaniem jest niedopuszczenie do nadmiernego poślizgu kół podczas przyspieszania. Pośrednio to rozwiązanie jest przydatne również podczas ruchu w zakręcie, a dziś jest powszechnie używane w samochodach pod różnymi nazwami.

Dutch Profiles: Carver. Źródło: You Tube, Dutch Profiles

Od DVC dwaj Holendrzy przeszli do projektu maszyny własnej konstrukcji. Miał to być pojazd zbliżony do motocykla. Od nazwiska jednego z twórców nazwano go Vandenbrink Carver One, później skróconą tę nazwę do Carver One. Pierwszy prototyp powstał w 1995 roku i okazał się na tyle dobry, że producentom udało się przekonać do testów holenderską policję.

Idea była prosta. Kierowca powinien być chroniony przed wiatrem i deszczem, ale nie może stracić przewagi, jaką daje zwarta, wąska konstrukcja motocykla. Chodziło także o możliwość wchodzenia w zakręty bez ryzyka utraty przyczepności.

Foto: twodrive.de
Foto: twodrive.de

Tak powstała przedziwna, ale spójna i dobrze wyglądająca hybryda motocykla z samochodem, którą mogły podróżować dwie osoby (siedzące jedna za drugą). Przednie zawieszenie było wariantem konstrukcji na pojedynczym wahaczu z amortyzatorem sprężynowym, zaś tył pojazdu bazował na belce skrętnej z dwoma kołami.

Holendrzy użyli w trójkołowcu zmodyfikowanego, opatentowanego systemu DVC, który umożliwiał wychylenie nadwozia w zakręcie i stabilizację całości przez tylne zawieszenie. Maksymalny kąt nachylenia kabiny wynosił aż 45 stopni.

Połączenie tych cech dało podobno niesamowity efekt w postaci wrażenia lotu odrzutowcem tuż nad ziemią połączonego z emocjami motocyklowymi – szczególnie w zakrętach, a zarazem większego bezpieczeństwa jazdy i braku konieczność wkładania kasku na głowę.

Foto: twodrive.de
Foto: twodrive.de

Oczywiście zamiast motocyklowej kierownicy w Carver One zainstalowany został wariant samochodowy. Kierowca musiał również obsługiwać lewarek zmiany biegów o pięciu przełożeniach. Napęd nietypowego trójkołowca stanowił 4-cylidrowy, 16-zaworowy turbo silnik Daihatsu o pojemności 659 cm3, który osiągał moc 68 KM (50kW) i moment obrotowy 100 Nm przy 3200 obr./min. Przy masie wynoszącej 643 kg oznaczało to możliwość dobicia do „setki” w 8,2 sekundy. Maksymalna prędkość Carver One wynosiła 185 km/h.

Po udanych testach drogowych Vandenbrink Carver One nie trafił do gabinetu osobliwości lub lokalnego muzeum techniki, jak wiele tego typu konstrukcji, ale został wdrożony przez obrotnych Holendrów do produkcji.

carver_6
Foto: twodrive.de

Właściciele Brink Dynamics podjęli to ryzyko między innymi dlatego, że reakcja rynku była bardzo pozytywna, a podczas prezentacji Carver One na targach motoryzacyjnych we Frankfurcie nad Menem, okrzyknięto go nawet przebojem tej imprezy.

Ostatecznie, siedem lat po rozpoczęciu prac nad prototypem, rozpoczęto produkcję pod szyldem nowej firmy Vandenbrink BV. Zaledwie rok później, w 2003 roku, Carver One został doceniony w programie słynnego prześmiewcy i znawcy motoryzacji – Jeremy’ego Clarksona, który lubi pastwić się nad wszelkimi pojazdami, niezależnie od ich marki i znakomitości.

Foto: twodrive.de
Foto: twodrive.de

Znany ze złośliwości i ciętych ripost Clarkson wyraził się o Carver One wyjątkowo sympatycznie, cyt.: „ Muszę przyznać z ręką na sercu, że nigdy nie miałem tyle zabawy z jazdy i nie sądzę, aby kiedykolwiek mi się to znudziło w przypadku Carver One”.

Wydawałoby się, że po takiej rekomendacji i pozytywnych sygnałach z rynku, przed Carver One jest prosta i jasna droga wiodąca do sukcesu. Być może dlatego właściciele Vandenbrink BV mocno zainwestowali w swój potencjalny przebój budując w latach 2004-2005 nową, lepszą wersję.

Foto: twodrive.de
Foto: twodrive.de

Hybryda została wyposażona w wygodniejsze, skórzane fotele, zaawansowany system nagłaśniający, ogrzewanie, ulepszoną deskę rozdzielczą. Na specjalne życzenie klienta, w bolidzie można było wstawić mocniejszą, blisko stukonną jednostkę napędową.

Niestety koszty inwestycji nie były bilansowane zyskami ze sprzedaży. Popyt był niski i stopniowo malał, mimo usilnych poszukiwań rynków zbytu. Ostatecznie interes padł w 2009 roku. Słaba sprzedaż była na pewno związana z wysoką ceną pojazdu, która wynosiła prawie 59 000 euro za podstawą wersję Carver One.

Warto dodać, że Carver One trafił również do naszego kraju. Przedstawicielem marki była firma Adliner Data Concept, zaś siedziba Carver Poland mieściła się w Warszawie. Dziś po przedstawicielstwie nie ma już śladu, natomiast jeden egzemplarz Carver One można było wypożyczyć jeszcze dwa lata temu za pośrednictwem serwisu motocyklowego z Warszawy. Na facebooku wciąż można znaleźć profil Carver One Poland, którego nikt nie aktualizował od dwóch lat.

Foto: twodrive.de
Foto: twodrive.de

Podczas poszukiwań polskich śladów holenderskiej hybrydy udało nam się dodzwonić do byłego właściciela jednego z egzemplarzy Carver One, który jakiś czas temu sprzedał swój pojazd klientowi z… Dubaju. Podobno wykonanie wnętrza pojazdu pozostawiało wiele do życzenia, ale jazda hybrydą była czymś wspaniałym, czego nie doświadczy żaden posiadasz samochodu ani motocykla.

Aktualnie licencja i prawa do Carver One należą do firmy 2Drive Deutschland GmbH & Co KG., a konkretnie Harry’ego Studemanna z Überherrn w zachodnich Niemczech, który od 2011 roku produkuje trójkołowce na zamówienie,wyłącznie dla klientów indywidualnych.

Foto: twodrive.de
Foto: twodrive.de

Mimo że popyt jest niewielki i właściwie można powiedzieć, że to pojazdy kolekcjonerskie, Studemann sprzedał dotychczas 220 egzemplarzy, w tym 25 w samych Niemczech. Właściciel praw do marki posiada zresztą od 2008 roku własny egzemplarz Carver One i podobno nie oddałby go za nic w świecie, mimo że regularnie jest zatrzymywany przez niemiecką policję.

Czy ten niezwykły pojazd za bardzo wyprzedził swoje czasy? A może po prostu był zbyt drogi? Jego zagmatwane losy to również historia pozornego sukcesu, który przerodził się w porażkę i gigantyczne długi holenderskich pomysłodawców. Z drugiej strony, Carver wciąż istnieje. Jeśli komuś się podoba, a do tego ma wolne 50 000 euro, może stać się jego szczęśliwym posiadaczem.

%d bloggers like this: