Uber w opałach. Ale tym razem… motocyklowych

Na pewno słyszeliście o Uber, amerykańskiej firmie, która wymyśliła aplikacje o tej samej nazwie służącej do zamawiania taksówki przez kojarzenie pasażerów z kierowcami korzystającymi z programu. To proste i genialne zarazem, natomiast tradycyjni taksówkarze na całym świecie, również w Polsce, ostro protestują przeciw nowej konkurencji, uznając ją za nieuczciwą.

Foto: 12go.asia
Foto: 12go.asia

Przepisy rzeczywiście przemawiają za taksówkarzami, natomiast klienci chętnie korzystają z nowej opcji, bo jest po prostu tańsza a system jest bardzo sprawny. Ponieważ organizacje zrzeszające taksówkarzy ostro napierają na Ubera, firma wymyśliła nowy rodzaj usługi. Trzy miesiące temu w stolicy Tajlandii wystartował serwis… moto-taxi.

Zasada działania była taka sama, klienci zamawiali przejazd, ale zamiast samochodu podjeżdżał wesoły kierowca skutera. Interes kwitł, niestety bardzo krótko. Ostry protest lokalnych firm transportowych, które wskazały na złamanie licznych przepisów, doprowadził do zawieszenia usługi.

Foto: Uber
Foto: Uber

Ponadto władze aresztowały… 66 kierowców pracujących dla Ubera w Bangkoku. Grozi im teraz m.in. wysoka grzywna. Nie wiadomo na razie, jak potoczy się ta sprawa.

Tymczasem w oświadczeniu firmy Uber dla BBC czytamy: „To tymczasowa przerwa naszego globalnego pilota. Na podstawie pozytywnej i produktywnej dyskusji z władzami, mamy powody przypuszczać, że wznowimy usługi tak szybko, jak to będzie możliwe”.

Sytuacja w Tajlandii jest o tyle ciekawa, że na tamtejszym rynku istnieje konkurencyjna firma o nazwie Grab, działająca w podobny sposób. Jej usługi również zostały zawieszone.

Foto: ndtv.com
Foto: ndtv.com

W Polsce wojna z Uberem trwa w najlepsze. Zaledwie w ostatni piątek łódzcy taksówkarze zatrzymali kierowcę sieci zastawiając jego samochód trzema własnymi. Według taksówkarzy mężczyzna działał nielegalnie, ponieważ nie posiadał licencji na przewóz osób oraz taksometru. Sprawa zostanie najprawdopodobniej skierowana do Inspekcji Transportu Drogowego.

Pomijając na moment kwestie samego Ubera i jego problemów, moto-taxi to w całkiem niezły pomysł. Ciekawe czy taka usługa, oczywiście sezonowa, miałaby szanse w naszym kraju?

Źródło: motorbiketimes.com

Jeden komentarz

  1. Mieszkam w Krakowie, w godzinach szczytu przejazd przez centrum potrafi zająć nawet 1,5 h, dlatego jeżdżę motocyklem. Gdyby w Polsce została uruchomiona usługa MotoUber, to bardzo chętnie bym się zapisał 🙂

%d bloggers like this: