Zostawił motocykl z włączonym silnikiem. Kiedy się obejrzał, jednoślad zniknął…

O nietypowej sprawie poinformowała Gazeta Wyborcza. Policjanci z Trzebnicy zostali wezwani do wypadku, w którym ucierpiał motocyklista. Na miejscu okazało się, że niefortunny kierowca uderzył maszyną w drzewo najprawdopodobniej dlatego, że był pijany.

motocykl_skradziony_01
Foto: www.utahbikelaw.com

W trakcie czynności służbowych wyszło na jaw, że motocykl nie należy do poszkodowanego. Mężczyzna kilka kwadransów wcześniej ukradł motocykl wykorzystując nieuwagę właściciela, który zostawił maszynę włączoną, z kluczykami w stacyjce.

Złodziejowi zabrało jednak umiejętności lub za dużo wypił (miał we krwi 0,5 promila alkoholu). Teraz leży w szpitalu i czeka go rozprawa sądowa. Chciałoby się rzec: „Oliwa sprawiedliwa…”.

Źródło: GW

%d bloggers like this: