Historia “tsunami bike” – harleya, który przepłynął ocean

18 kwietnia 2012 roku Peter Mark jechał swoim ciężkim egzemplarzem quada ATV przez dzikie rejony Wyspy Grahama, największej w archipelagu Haida Gwaii, znajdującej się u zachodnich wybrzeży Kanady. Wyspa ma powierzchnię ponad 6 tysięcy kilometrów kwadratowych, czyli jest mniej więcej trzynastokrotnie większa niż obszar Warszawy, którą zamieszkują dwa miliony ludzi. Na Wyspie Grahama żyje mniej niż 5 tysięcy osób…

Kiedy Peter Mark przejeżdżał brzegiem jednej z tysięcy dzikich zatoczek podziwianych jednie przez wędrowne ptaki, dostrzegł niepokojący, regularny kształt na plaży. Pordzewiały prostopadłościan okazał się metalowym kontenerem. Kanadyjczyk zajrzał do środka. W ciemnym, wilgotnym wnętrzu, w którym unosił się zapach morskiej wody, paliwa i smarów, znalazł… motocykl.

Maszyna była zapewne początkowo zabezpieczona, ale wszystkie kotwy zostały dawno zerwane, zaś folia ochronna podarta i zniszczona. Peter Mark dostrzegł coś jeszcze. Poniżej tylnej lampy motocykla wciąż znajdowała się pordzewiała rejestracja, ale symbole były obce, przypominały znaki… z japońskiego alfabetu.

tsunami_harley_07
Foto: www.autoblog.com

Japonia znajduje się około 6 000 kilometrów na zachód od Wyspy Grahama a całą tą przestrzeń zajmuje ogromny Pacyfik, dlatego mężczyzna był przekonany, ze wzrok musi go mylić.

Mark nie mógł zostać w tym dzikim rejonie dłużej, ale postanowił wrócić później. Kiedy wreszcie mu się to udało, kontenera już nie było. Ocean upomniał się o swoją ofiarę i zabrał ją ze sobą. Za to na brzegu leżał motocykl zagrzebany do połowy w piasku. Gdyby Peter Mark wrócił w to miejsce kilka dni później, po motocyklu nie zostałby żaden ślad.

tsunami_harley_07
Foto: Peter Mark,AP Photo/Kyodo News

Informacja o niezwykłym znalezisku poszła w świat, znaki z rejestracji udało się odczytać. Efekt poszukiwań zaskoczył wszystkich. Okazał się, że sponiewierany przez morski żywioł motocykl Harley-Davidson Night Train należy do 29-letniego Japończyka z prefektury Miyagi. Kontener został zmyty ze statku, który znajdował się u wybrzeży Japonii feralnego dnia, jedenastego marca 2011 roku.

To wówczas rozpętało się piekło, a Kraj Kwitnącej Wiśni zalała potężna fala tsunami, która pochłonęła ponad piętnaście tysięcy ludzkich istnień. Ten największy w dziejach Japonii kataklizm rozpoczął się od trzęsienia ziemi zaledwie 130 kilometrów na wschód od Sendai, stolicy prefektury Miyagi.

tsunami_jap
Foto: www.beaumontenterprise.com

Następstwem podziemnego trzęsienia były potężne dziesięciometrowe fale, wśród których znajdowały się również blisko trzykrotnie większe olbrzymy. To wysokość dziesięciopiętrowego budynku mieszkalnego! Gigantyczne masy wody zmiotły całe wschodnie wybrzeże Japonii, ocean wdarł się na dziesięć kilometrów w głąb lądu.

W efekcie tego kataklizmu miliony ludzi straciło dach nad głową i dobytek, tysiące zginęło, do dziś nie odnaleziono wielu ciał. Kataklizm wpłynął nawet na zmianę osi Ziemi i długość dnia. Dla Ikuo Yokoyama katastrofa miała wymiar również osobisty, stracił najbliższych, dom i cały dobytek. Wszystko pochłonęła woda. W tej sytuacji o swoim motocyklu nawet nie pamiętał…

tsunami_harley_06
Foto: www.craveonline.com

W tym czasie kontener dryfował po wodach Oceanu Spokojnego. Mijały dni i miesiące. W końcu, po ponad roku przybił do brzegu Wyspy Grahama i osiadł na mieliźnie. Stał tam objęty w posiadanie przez morskie organizmy i dzikie ptactwo, szarpany przez fale. Wreszcie się poddał, ale motocykl cudem ocalał. Jak? Tego nikt nie wie.

Pechowy egzemplarz Harleya-Davidsona został mocno doświadczony przez ocean. FXSTB Softail Night Train z 2004 roku stał się ofiarą żywiołu, mimo że go przetrwał. Zdewastowany jednoślad pokryły grube zacieki soli, która wespół z rdzą dokonała wielu zniszczeń.

To nie był jednak koniec jego przygody. Firma Harley-Davidson zainteresowała się tą niezwykłą sprawą i zaproponowała Ikuo Yokoyamie, że w zamian za poturbowany przez Pacyfik motocykl, przyśle mu nowy egzemplarz Night Traina. Ale stała się rzecz zdumiewająca. Japończyk podziękował, lecz odmówił. Dlaczego?

Źródło: FB, Harley-Davidson Canada

Wszyscy przyjaciele Ikuo Yokoyamy stracili członków swoich rodzin, dobytek całego życia i życia swoich przodków. Właściciel motocykla nie chciał jeździć nowym harleyem po zgliszczach miasta, ale pragną, aby to co się wydarzyło, nie zatarło się w pamięci ludzi. Dlatego poprosił właścicieli spółki, by firma umieściła jego motocykl w najsłynniejszym muzeum H-D w Milwaukee, jako symbol pamięci tysięcy ofiar tsunami oraz zwykłych ludzi, którzy musieli podnieść kraj z ruiny.

Sterany egzemplarz harleya przeszedł bardzo wiele, ale doświadczył przecież tylko ułamka nieszczęść, jakie spadły na ludzi. Patrząc na spływające po powierzchniach motocykla, niczym słone łzy, zacieki z soli i motocyklowych płynów, można też dostrzec nieszczęście setek tysięcy ludzi, których kataklizm pozbawił niemal wszystkiego, a często nawet życia. Ale to przecież są Japończycy, którzy cicho i z pokorą pogrzebali swoich zmarłych a następnie wzięli się do pracy. Ten motocykl krzyczy zamiast nich.

Foto: www.craveonline.com

Prośba Pana Yokoyamy została przez Harleya-Davidsona spełniona. Night Train, motocykl będący symbolem amerykańskiej wolności i swobody, zyskał nowe znaczenie. Ten jeden harley jest symbolem koszmaru, ale też dumy i siły, która cechuje Japończyków. Warto o tym pamiętać i warto znać tę historię.

%d bloggers like this: