Projekt motocykla Jurand

Taka mała refleksja…. Jutro odbędą się kolejne i huczne targi motoryzacyjne w Poznaniu – Motorshow 2016. Ta największa w Europie Środkowo-Wschodniej impreza motoryzacyjna jak zawsze budzi spore emocje. Nas – z przyczyn obiektywnych – najbardziej interesuje salon motocyklowy – dlatego właśnie tam stawimy się jutro z samego rana na dniu prasowym z naszą wszędobylską kamerą… Nie zabraknie emocji i ton sprzętów oraz premier.

Jedną z nich świętował będzie Almot – ojciec i matka wskrzeszonej niedawno marki „Junak”. Jak przystało na kraj pochodzenia – a więc Chińską Republikę Ludową – najwięcej dzieje się w sekcji małych pojemności. Chińczycy wbrew pozorom dbają o ekologię, są wątłej postawy – a japońskie silniki klasy 125 stosunkowo łatwo można skopiować. To rzecz jasna geneza i odrobina historii – a nie oskarżenie. Tak czy siak – jutro zobaczymy „na lajfie” nowego Junaka M11 Cafe.

Junak_Rino_01
Foto: Junak

Trochę to ładniejsze od RCR-a od Rometa no i bardziej „trendy” od Ogara ale tak naprawdę dopiero po jutrzejszej wizycie będziemy mogli napisać więcej. Mnie osobiście łezka się w oku kręci i korzystając z okazji, postanowiłem zapłakać nieco nad stanem polskiej motoryzacji a raczej nad brakiem jakiegokolwiek stanu, gdyż zakup praw do nazw własnych marek takich jak Junak to jednak zupełnie odległy temat…

sokol_rino_02
Foto: zabytkowemotocykleirowery.pl

Inżynier Tadeusz Rudawski, konstruktor Sokoła 600 RT przewraca się zapewne w grobie nieprzerwanie od 1966 roku, obserwując poczynania swoich następców. No cóż, stara, lwowska szkoła wydała na Świat konstrukcje całkowicie własne, takie jak na przykład silnik Sokoła 600 (reszta można rzec w pewnym sensie wzorowana była na brytyjskich klasykach).

No i masz Ci los! Sukcesy Tadeusza Rudawskiego przerywa wybuchająca w 1939 roku wojna. „6 lat wojny, 6 lat okupacji – nam bracie było ciężko”. Ale później już jakoś lżej. Zmęczony wysiłkiem odbudowy kraju naród powrócił do planów zmotoryzowania miast i wsi a tym samym do idei konstruowania lekkich motocykli. Jednak wzorce jakoś dziwnym trafem mieliśmy wówczas słabsze.

DKW_rino_01
Foto: 1.bp.blogspot.com

Cały polski przemysł motocyklowy oparł się na niezawodnym i jakże prostym motocyklu DKW RT 125, który to w rozmaitych wariacjach, nie bacząc na jakąkolwiek ochronę własności intelektualnej powstawał od Buga na wschód i zachód pod różnymi markami. Nasi radzieccy przyjaciele „tłukli” ów pojazd pod nazwą K125, my zaś mieliśmy suchedniowskie SHL-ki, warszawskie WFM-ki czy świdnickie WSK-i.

I tak czterosuwowy, bocznozaworowy silnik inż. Rudawskiego mogliśmy podziwiać już jedynie w Muzeum techniki. Polscy projektanci – wraz ze wzrostem pojemności – nie mogli uwolnić się jednak od zagranicznych koncepcji, bowiem czyż nie zauważacie podobieństwa poniższej „Dekawki” RT 175 S do naszej rodzimej SHL-ki M-11?

DKW_RT_175_rino_01
Foto: dkw-autounion.de

Coś jednak drgnęło i począwszy od roku 1951-ego, bazując na przedwojennych doświadczeniach inżyniera Tadeusza i jego zespołu i coraz śmielej poczynając sobie ze wspomnianą wcześniej własnością intelektualną – pełną parą ruszyły prace nad Junakiem – motocyklem, który miał wnieść pierwiastek nowoczesności w socjalistycznego ducha. Oczywiście ów pierwiastek posiadał silne akcenty brytyjskie o niemieckich nie wspominając. Znaczące były jednak zapożyczenia rodem z desek kreślarskich zespołu Rudawskiego.

Choć Junak rodził się w bólu a każdy kilometr swej motoryzacyjnej wędrówki znaczył plamami oleju – było fajnie. Mimo, iż notorycznie zalewało prądnice a olej kipiał korkiem i wszystkimi otworami – zapach z rury wydechowej wreszcie przypominał dużego Fiata niźli Syrenę. No i przede wszystkim – było warto. Ruszył eksport i nie mieliśmy się czego wstydzić. Niefortunnie prace poszły w kierunku mniejszej pojemności niż planowano na początku ale dzięki temu niedostatki i wady materiałowe stawały się bardziej znośne.

Mijały lata a wszelkie bardziej ambitne plany dziwnym trafem utykały w martwym punkcie bądź spalały na panewce. I choć był to nadal żargon motoryzacyjny – ni jak nie posuwaliśmy się do przodu. Nie było bowiem sensu rozdrażniać naszych wschodnich przyjaciół. Bo i po co. Po wschodniej stronie muru jakoś Niemiaszkom szło lepiej z tymi dwusuwami. My, odszczeknęliśmy się jeszcze Chartem na Simsona, choć efekt był podobny jak porywanie się z Osą na Vespę.

osa_rino_06
Foto: skutery.net

Ostatni przykład był chociaż dowcipny – po Włosku osa to bowiem właśnie Vespa. I tak ostatni gasili powoli światła. 31 października 1985 w Świdniku. 9 lat później – w Bydgoszczy, gdzie z taśmy zjeżdża ostatni Chart. Szkoda…

PL_Romet_chart_rino_08
Foto: wikimedia.org

Jednak są jeszcze ludzie przepełnieni ideą. Ludzie, których wiara w reaktywację polskiej myśli technicznej jest godna podziwu i uznania. Przedstawiam Wam projekt Jurand. A najlepiej, przedstawi go sam autor na swojej witrynie:

Junak_500_rino_07
Foto: www.jurand.w8w.pl

Nie mnie oceniać czy takie inicjatywy są lepsze niż „chińczyki” ale jak głosi przysłowie: „lepszy wróbel w garści niż Junak, eee a raczej gołąb na dachu”

Miłej lektury życzę i zapraszam do nadsyłania Waszych spostrzeżeń i komentarzy lub ciekawostek na kontakt@inforiders.pl

Lewa!

Rino

%d bloggers like this: