MV Agusta na skraju upadku?

Jeszcze niedawno wydawało się, że MV Agusta ma się całkiem dobrze. Włoska marka została wsparta przez niemieckiego Mercedesa, który wykupi 25 % udziałów przedsiębiorstwa za 30 mln euro. Podmioty rozpoczęły współpracę w listopadzie 2014 roku.

Pojawiły się również ciekawe akcje w rodzaju F3 Solar Beam albo Dragstera RR LH44 zaprojektowanego przy udziale samego mistrza F1, Lewisa Hamiltona. Wydawało się, że stosunkowo nowy Turismo Veloce 800 umacnia się na rynku i generalnie, że wszystko ma się ku lepszemu.

MV_01
Foto: www.mvagusta.com

Późniejsze wieści o restrukturyzacji można było odebrać jako kwestie optymalizacji procesu produkcji, co zresztą rzeczywiście nastąpiło, bowiem firma zwiększyła sprzedaż o ponad 30 % i osiągnęła w zeszły roku solidny obrót.

Niestety kolejka wierzycieli ponownie ustawia się przy drzwiach firmy z Mediolanu, a zaległości w spłacie sięgnęły 40 mln euro.

Aktualna oferta MV Agusta. Foto: www.mvagusta.com

Firma złożyła we włoskim sądzie wniosek o bankructwo według zasady Chapter 11. Jest to forma kontynuowania działalności pod kuratelą sądową i z zachowaniem ochrony przed wierzycielami zewnętrznymi.

Warto wiedzieć, że tylko 10 % firm, które korzysta z tej nietypowej deski ratunkowej, wydobywa się potem z kłopotów i wraca na normalną ścieżkę działalności. To oczywiście nie wróży dobrze włoskiej marce.

Aktualna oferta MV Agusta. Foto: www.mvagusta.com

Czy MV Agusta zniknie z firmamentu? Giovanni Castiglioni zrobi na pewno wszystko, żeby do tego nie dopuścić. W końcu to firma, w którą jego nieżyjący już ojciec włożył całe serce i niemałe pieniądze, reaktywując markę 20 lat temu.

Niemcy z Mercedesa nie chcą dalej finansować spółki, o ile nie uzyskają nad nią pełnej kontroli, na co Castiglioni (syn Claudio), nie chce się zgodzić, nie mówiąc już o sprzedaży.

Z drugiej strony MV Agusta nie pomogła ani wcześniejsza pomoc koncernu Proton, ani potęga Harleya-Davidsona. Skoro nawet ze wsparciem Mercedesa, MV Agusta nadal jest w głębokim dołku, może być nieciekawie…

Źródło: cyclenews

%d bloggers like this: