Szymon Orzech Orzeszko kocha motocykle i je… ozdabia

Inforiders.pl: Malujesz motocykle, kaski, tworzysz ciekawe rzeczy związane z jednośladami. Sam też jesteś motocyklistą?

Szymon Orzech Orzeszko: Jestem trzydziestosześcioletnim facetem, dla którego motocykle oraz to co z nimi związane stało się obsesją już dawno temu. Mój ojciec miał legendarną maszynę, która dalej stoi w garażu, tuż obok mojej. Motocykl ojca pamięta jeszcze Drugą Wojnę Światową. To DKW rocznik ’39. Jest w nasze rodzinie od zakończenia wojny.

Wspaniała historia. Czyli ta obsesja jest właściwie rodzinna?

Tak, ale to pozytywne zakręcenie. Zacząłem jeździć na jednośladzie z silnikiem w wieku trzynastu lat. Oczywiście „motocyklem” tym był Komar w wersji Pegaz, ze zbiornikiem na bagażniku. Genialna maszyna. Potem miałem MZ-tkę i Suzuki, które wciąż znajdują się w moim garażu. Były też inne japońskie rumaki, które kształtowały moją motocyklową osobowość.

szymon_tło2
Foto: Szymon Orzeszko

Z jednośladami byłeś za pan brat od dziecięcia. A aerograf? To był błysk czy zainteresowanie wzrastające latami?

Rzeczywiście można powiedzieć, że to stało się nagle, dokładnie w 1996 roku, podczas mojej wizyty na targach motoryzacyjnych w Berlinie. Widziałem na żywo jak malują samochód aerografem. Pamiętam jak dziś, że to był Mustang z lat siedemdziesiątych – z otwartą gębą stałem wiele godzin, gdy mój ojciec, inżynier, zwiedzał stoiska mercedesa i innych rydwanów.

Wróciłeś do domu, kupiłeś sprzęt i zacząłeś działać?

Niestety nie rozpocząłem wtedy przygody z aerografem. W Polsce był to jeszcze niszowy temat, a ojciec chciał mieć w domu inżyniera, a nie malarza czy artystę. Buntowałem się na każdym kroku, uciekałem z dziewczyną, nocowaliśmy na plaży jeziora Nyskiego, obok motocykla. W końcu pojechaliśmy na mojej Suzuki do ślubu. Dodam, że bez wiedzy rodziców. Dowiedzieli się o wszystkim dopiero pół roku później…

szymon_01
Foto: Szymon Orzeszko

To pewnie był dla nich szok? Nadal jesteś z tą dziewczyną?

Na oba pytania mogę odpowiedzieć twierdząco. Obecnie mamy trójkę dzieci, a motocykl był obecny w każdej chwili naszego życia…

Wróćmy do malowania. Rysowałeś już wcześniej?

Rysowanie, szkice, ołówek, towarzyszyły mi od zawsze. Moje zeszyty były pełne rysunków na marginesach, a jak mnie naszło, to smarowałem po całości [śmiech]. Rysowałem głównie samochody i motocykle, tłuste opony, szerokie felgi, amerykańskie ciężarówki monster trucki z kominami, cadillaki. Wtedy oczywiście nie było jeszcze dostępu do prasy specjalistycznej, a w telewizji nie nadawali customowych tematów od Jesse Jamesa. Ponieważ nie wystarczało mi już wówczas samo myślenie i marzenie o customie, kupiłem aerograf i w 2004 roku zacząłem przenosić moje wizje na blachę, deskę i przedmioty codziennego użytku. Wszystko pokrywałem glazurą – lakierem bezbarwnym, czyli robiłem zgodnie z lakierniczą technologią, podkład, baza, grafika i klar.

szymon_06
Foto: Szymon Orzeszko

Ale to było dwanaście lat temu, a mam wrażenie, że szerzej działasz dopiero od niedawna…

Tak, popełniłem wtedy błąd… Zamiast trzymać się technologii mogłem przecież malować na koszulkach i innych nieprzygotowanych wcześniej materiałach. Mówiąc krótko, wyjść z tematem, pokazać swoją pracę ludziom. Zamiast tego tkwiłem w podziemiu wiele lat, nie wypuszczałem z warsztatu swoich projektów, mimo że powstawało ich przecież niemało. Chyba mogę powiedzieć, że moja wewnętrzna kontrola jakości była zbyt ostra. Teraz już się tak nie spinam.

I malujesz całkiem sporo. To fajne uczucie? Pytam jako twórca dwóch beznadziejnych murali i kilku rysunków ludzików, które popełniłem na plastyce.

szymon_04
Foto: Szymon Orzeszko

Jak to opisać… Po prostu maluję, a kiedy to robię, wprowadzam się w nieokreślony stan wewnętrzny, który daje ogromne zadowolenie. To nie są naklejki, to nie jest komputer. To grafiki, obrazy tworzone przez człowieka, jego oko i rękę. Może być coś nawet nieco krzywe, bo to jest dzieło ludzkiej ręki, nie automatu. Dusza zmieszana z lakierem, dusza twórcy, który w chwili tworzenia staje się właścicielem motocykla, wciela się w rolę jego pana. To mistyczny stan.

Nie jestem pewien czy masz zadatki na księdza, czy ekspedienta w sklepie sado-maso ale fajnie to opowiadasz. Czyli dla Ciebie to nie tylko praca, hobby, ale coś twórczego, co Cię napędza i poruszą jakąś wrażliwą strunę. Dobrze to rozumiem?

Jasne. Jestem pedagogiem i jestem wrażliwy. Rozumiem młodzież i ich marzenia. Dobrze pamiętam czas, gdy miałem swoje niemożliwe do spełnienia plany. Motocykliści… Uważam, że to prawda, iż w pewnym sensie są jak dzieci. Na zewnątrz emblematy, czarna skóra, mina Jasona Stathama, a wewnątrz romantycy. Na stalowych koniach. Tak myślę… A sado-maso nie uprawiam.

szymon_05
Foto: Szymon Orzeszko

Okej, wróćmy na chwilę na Ziemię. Nie malujesz tylko dla samej radości, ale również dla tych przyziemnych, obrzydliwych pieniędzy. Możesz z tego wyżyć?

Wiesz co, to nie takie proste. Trzeba dużo malować lub wypracować pozycje, zdobyć renomę. Z zarobkiem raczej mam problem. Mogę Ci coś pomalować za darmo [śmiech].

To już chyba wiem, dlaczego nie zarabiasz jak należy… A na serio?

Kwestia reklamy, dobrej strony w necie, wypozycjonowania. Choćby tyle, i aż tyle. Myślę, że mam wszystko co potrzeba żeby na tej moje pasji i umiejętnościach zarobić. Jeszcze jedna rzecz. Problem jest też w biednym społeczeństwie. Naprawdę tak uważam. My nie mamy kasy. To przykre, bo mamy marzenia, pomysły, ale nie stać nas na to. Piszę „nas”, bo jednoczę się w bólu z każdym marzycielem, który boryka się z problemami natury finansowej. Myślisz, że jest mało osób, które chciałby spersonalizować swoją maszynę? Pytają mnie o cenę a ja walę w pysk kwotą, która ich przerasta. Przepraszam, ale taniej nie mogę zachowując moje kryteria i moją jakość. Zawsze mówię, że są tańsze opcje, ale nie u mnie. Używam dobrych materiałów, a one po prostu kosztują.

szymon_10
Foto: Szymon Orzeszko

Wiem też, że pracujesz na etacie. Czym się zajmujesz?

Obecnie serwisuję wagi przemysłowe, ale w głębi serca jestem wychowawcą i tęsknię za pracą jaką wykonywałem już wcześniej, z młodzieżą. Organizowałem czas wolny w internacie placówki specjalnej, to znaczy Młodzieżowych Ośrodkach Wychowawczych i Socjoterapeutycznych. To jest świetna sprawa! Można wskazywać młodzieży właściwą drogę, również przez sztukę, a aerograf jest przydatnym i ciekawym narzędziem.

Jak tak zwana „trudna młodzież” odbierała ten temat?

Śmieszna sprawa, kiedy pokazałem mój aerograf w Ośrodku, został błędnie zidentyfikowany jako fajka do marihuany [śmiech].

Pewnie te dzieciaki potrafiłby go przystosować do tego celu… Okej, masz jakieś hobby niezwiązane z pracą wykonywaną lub twórczą?

szymon_02
Foto: Szymon Orzeszko

Jasne, chyba jak każdy? Pływam kajakiem, kanadyjką i pontonem. Szybkie nurty i zimna woda to coś dla mnie.

Czy są jakieś tematy, strefy, zlecenia, których byś się nie podjął?

Lubię malować wszystko, lubię nowe wyzwania. Namaluję diabły, czaszki, płomienie, ale mogą być też tematy religijne. No dobra, na pewno są jakieś granice. Nie będę malował martwych niemowląt. Przyszło mi to do głowy, bo widziałem taki tatuaż. Jakieś mocno popieprzone rzeczy, to mnie nie kręci.

Skąd bierzesz pomysły?

Jeśli trafia do mnie klient pytam go o temat pracy a potem proszę o wysłanie zdjęć przykładów, które mu się kojarzą, podobają, są jakoś związane z jego wizją. Kiedy klient pokazuje mi, co go inspiruje, można wczuć się w jego upodobania. Ważne są szczegóły, np. jakie pije piwo, jaką whisky, jaki ma motocykl, jakie barwy są dla niego przyjemne, czy ma dystans do siebie.

indianin_2
Foto: Szymon Orzeszko

Jakie są oczekiwania osób, które do Ciebie trafiają?

Bardzo różne. Są ma przykład tacy: „Chce mieć aerograf na baku!” Ale co? – pytam. „Nie wiem…”. I to wcale nie są takie rzadkie przypadki. Wolę zdecydowanych gości z opowieścią. Na przykład, że dziadek latał samolotem, że dywizjon 303 albo husaria, patriotyzm, polska flaga. I od razu czujesz kierunek. Opowiem Ci o jednym facecie. Gość miał siedemdziesiąt lat, motocykl Yamaha Virago 125. Rozmawiamy. Facet chce coś, ale nie wie co. Po dłuższej dyskusji okazuje się, że kupił tańszy motor tylko dlatego, żeby starczyło na malunek. Interesował go amerykański klimat, czyli wolność, orzeł, Indianin wódz. Mniej więcej te sprawy. Po prostu chciał pokazać kolegom na Panoniach, że on ma customa…

Zdarzają się pewnie różni ludzie?

Moi klienci to bardzo fajne przypadki, Dia de los Muertos*, hiszpańskie czaszki, w oczodołach kwiatki, wielopłatkowe stokrotki, koniecznie niebieskie. Czujesz ten klimat?

Źródło: Szymon Orzeszko

Chyba bardziej te orły i wodza Indian. A „źli klienci”? Miewasz takich?

Nie lubię sztywniaków i bufonów. Wolę nawet marudzenie i wymagania, ale kreatywne. Jak ktoś chce być klientem przez duże K, nie ma poczucia humoru, to nie nadaje się do pracy ze mną. Jeśli ktoś woli fabryczny lakier, to nie ten adres. Nie każdy może mieć spersonalizowany sprzęt, trzeba mieć odwagę żeby uzewnętrznić siebie na motocyklu albo na kasku. Wracając do Twojego wcześniejszego pytania. Właśnie stąd biorę pomysły. Z oczekiwań i tego, kim jest klient, z jego otoczenia, z rozmowy. I ze skojarzeń.

Dobra, to konkretnie, ile to kosztuje?

To wcale nie jest tak, że nie chcę Ci powiedzieć, ale jest wiele części składowych. Materiały, nożyki, taśmy, okleiny, szablony i praca przy nich. Nawet takie niuanse jak ogrzewanie, oświetlenie, wentylacja, rozłożenie, złożenie. Kilka kolorów farby, lakier podkładowy, papier ścierny, różne gradacje, kilka warstw bezbarwnej glazury, polerowanie… A do tego każdy przypadek jest przecież inny. Mam podać kwotę? Zadzwoń do mnie z konkretem, to pogadamy [śmiech].

szymon_kask_2
Foto: Szymon Orzeszko

Okej. Co dalej? Jakie masz plany?

Nic specjalnego, po prostu chcę się doskonalić, rozbudowywać, wchodzić w temat jak najgłębiej. Tylko tyle, a może aż tyle… Będę to robić, po prostu. Nie chcę żeby to umarło, bo to jestem ja, Orzech Customs [śmiech].

Tego Ci w takim razie życzę. Rozwoju o jakim marzysz. Dzięki za ciekawą rozmowę.

Rozmawiał Andrzej Sitek

*Dzień Zmarłych, Día de Muertos (hiszp.) – najstarsze religijno-etniczne święto meksykańskie, czczące pozagrobowe życie zmarłych i więzy rodzinne.

%d bloggers like this: