Yamaha X-Max 125 czy Yamaha X-Max 400? Prosty wybór?

Skuter o większej pojemności jest lepszy niż mniejszej? A właściwie dlaczego? Dzięki uprzejmości wrocławskiego salonu Yamahy MOTORLAND przetestowaliśmy dwa modele Yamahy X-Max o pojemności 125 cm3 oraz 400 cm3. I możemy już Wam powiedzieć, który byśmy wybrali…

X-Max powstał w 2006 roku, a więc problemy okresu młodzieńczego ma już za sobą. Niezależnie od wyboru pojemności, użytkownik nie będzie raczej borykał się z brakiem ergonomii i niedociągnięciami nadwozia. Wszystko jest dobrze spasowane, liczne schowki umożliwią spakowanie całej rodziny z pięciorgiem dzieci na dwa tygodnie wakacji. Okej, może nie jest aż tak różowo, ale X-Max ma naprawdę dużo miejsca na graty.

Yamaha X-Max 125. Foto: Yamaha

Wizualnie obie maszyny prezentują się bardzo podobnie, chociaż nie da się ukryć, że ciężki wydech z modelu 400 przypomina futurystyczne działo jonowe, zaś rura w 125 cm3 ledwie tutkę na zioło. Inne różnice są mniej widoczne, co nie znaczy, że niedostrzegalne. Chodzi m.in. o podwójne tarcze hamulca przedniego w większej maszynie i pojedynczą w modelu 125. W obu skuterach tarcze mają identyczną wielkość 267 mm. Koła też wydają się takie same, ale w rzeczywistości X-Max 400 ma szerszą oponę (150 mm, zaś w modelu 125 – 140 mm).

Dobrze i… drogo

Skutery Yamahy nie są tanie i to jest oczywiste jak płeć Anny Grodzkiej. Echo wątpliwości w obu wypadkach jest uzasadnione, bo cena to nie tylko kwota, którą zostawiamy w salonie. To również koszty eksploatacji i awaryjność jednośladu, co przekłada się na niemałe w końcu kwoty za naprawy. Yamaha od lat plasuje się w czołówce bezawaryjności, na co są liczne dowody, choćby wyniki badań przeprowadzonych przez amerykańską organizację Consumer Reports.

2016-Yamaha-XMAX-400_01
Yamaha X-Max 400. Foto: Yamaha

Badania zostały przeprowadzone wśród 12 300 motocyklistów z USA posiadających maszyny wyprodukowane w latach 2008-2014. Autorzy projektu określili dziesięć motocyklowych marek, których reprezentacje były największe. Okazało się, że to Yamaha, Suzuki, Honda, Kawasaki, Victory, Harley-Davidson, Triumph, Ducati, BMW i Can-Am. Następny etap polegał na przeanalizowaniu wszystkich rodzajów usterek, którym maszyny ulegały.

Yamaha wygrywa wszystko?

Okazało się, że najlepszy wynik osiągnęła Yamaha notując 11 usterek na 100 maszyn. Nieznacznie gorzej wypadły pozostałe japońskie firmy, piąte miejsce zajęła marka Victory należąca do koncernu Polaris z wynikiem 17 % (17 usterek na 100 maszyn). Kolejne pozycje to firmy H-D (26 %), Triumph (29 %), Ducati (33 %), BMW (40 %) i Can-Am (42 %).

2016-Yamaha-XMAX-125_02
Yamaha X-Max 125. Foto: Inforiders.pl

Zebrane informacje umożliwiły jednocześnie ustalenie, że usterki dotyczą najczęściej elektryki, akcesoriów i hamulców. Swoją drogą, byłoby bardzo ciekawie zobaczyć wyniki podobnych badań w Polsce z uwzględnieniem rodzimych marek, np. Junaka i Rometa.

X-Max 125 kosztuje dużo, bo aż 19 990 zł za model z 2016 roku. Jest to minimalna kwota, jaką trzeba zapłacić w salonie. Jeśli ktoś przyjdzie z tatuażem na ramieniu „kocham Yamahę i domowe przedszkole” to pewnie coś utarguje, ale raczej nie więcej niż 2-3%. Z kolei cena X-Maxa 400 wynosi 25 900 zł. Gabarytowo obie maszyny są niemal identyczne, model 125 ma 2 160 mm długości i 790 mm szerokości. Większy brat jest dłuższy o 30 mm i węższy o 10 mm.

2016-Yamaha-XMAX-400_02
Yamaha X-Max 400. Foto: Inforiders.pl

Mówiąc inaczej obie jednoślady są niemal identyczne, co oznacza, że w wąskich przestrzeniach pomiędzy samochodami potrzebują dokładnie tylko samo miejsca. Model 400 jest natomiast znacznie cięży, różnica wynosi aż 42 kilogramów, czego nie czuć absolutnie podczas jazdy, ale może mieć pewne znaczenie choćby podczas przetaczania skutera.

„Jeden dla Władcy Ciemności…”

W obu przypadkach napęd stanowi jednocylindrowa, chłodzona cieczą jednostka. W 125 jest to konstrukcja SOHC a w modelu o pojemności 400 cm3 – DOHC, czyli z wałkami rozrządu, co najogólniej rzecz ujmując prowadzi do zwiększenie sprawności silnika. Oczywiście największe zmiany zachodzą w mocy, która dla mniejszego skutera Yamahy wnosi 10,55 kW (14,3 KM) przy 9 000 obr./min. Mocniejszy model silnika, znany również z Majesty 400, może poszczycić się 23,18 kW (31,5 KM) przy 7 500 obr./min.

2016-Yamaha-XMAX-400_04
Yamaha X-Max 400. Foto: Yamaha

Dla większej jednostki wydajniejsze, elastyczniejsze i o przyjemniejszy brzmieniu na pewno byłyby dwa cylindry, ale nawet na jednym X-Max 400 radzi sobie bardzo dobrze. Poza tym zachowuje rozmiary znacznie mniejszego modelu, co ma przecież olbrzymie znaczenie.

Jak się tym jeździ?

Z racji potężnej różnicy mocy wrażenia z jazdy również są diametralnie różne, o wiele większe niż w przypadku przesiadki ze 125 cm3 na X-Maxa 250. Jak szybko może pojechać X-Max? Egzemplarz o pojemności 125 cm3 rozpędza się nawet do 120-130 km/h ale potrzeba na to dużo czasu, zaś na dłuższych dystansach wygodna prędkość podróżna to nie więcej niż 80-90 km/h. Spalanie wynosi wówczas ok. 3 l na 100 km.

Duży X-Max 400 osiąga maksymalną prędkość 150-160 km/h, natomiast w podróży stała prędkość 120-130 km/h nie jest dla niego żadnym problemem. Zużycie paliwa to około 4,3 l na 100 km i oznacza jednocześnie możliwość przejechania słusznych 300 kilometrów na jednym baku. Warto nadmienić, że X-Max 400 posiada także Ecu, czyli elektroniczny moduł sterujący, który odpowiada za prawidłową prace silnika i innych podzespołów elektronicznych, np. ABS. Sterownik śledzi pracę układu i dobiera takie parametry pracy silnika, aby pracował jak najwydajniej.

2016-Yamaha-XMAX-400_06
Yamaha X-Max 400. Foto: Yamaha

Różnica w pracy obu silników jest największym zaskoczeniem dla użytkownika. Mimo podobieństwa wizualnego, motocykle różnią się jak dzień i noc, bowiem model 400 ma potężny zapas mocy i przyspieszenie zaś 125 to nadal tylko… skuter, który jest o wiele mniej uniwersalny i zwyczajnie nie tak bezpieczny w sytuacjach, gdy potrzeba więcej mocy. Zaskakująca jest również dynamika sterowanej komputerowo jednostki z X-Maxa 400 i bezproblemowe zachowywanie się ciężkiego przecież skutera w zakrętach, które można pokonywać z mocnym wychyleniem. W takich sytuacjach radzi sobie równie dobrze jak 125.

X-Max dla mieszczuchów?

Mimo wszystko, nawet 400 cm3 to nadal pojazd głównie miejski. Kanapa w mocniejszym modelu jest lepiej wykonana, z dodatkową regulacja w okolicy lędźwi, jednak dłuższe przejazdy mogą stanowić pewne wyzwanie dla osób ceniących sobie komfort jazdy. Nieprzypadkowo rozmiary skuter Yamahy predestynują go do lawirowania w miejskim rozgardiaszu.

2016-Yamaha-XMAX-400_07
Yamaha X-Max 400. Foto: Yamaha

Dodajmy, że pionowa sylwetka kierowcy może sprawiać pewien problem z powodu podmuchów wiatru, które przednia szyba niweluje połowicznie. Z drugiej strony sportowa sylwetka X-Maxa, mniejszego brata słynnego T-Maxa, przyciąga głównie tych użytkowników, którzy nie oczekują kanapowych wygód rodziny Suzuki Burgman, radia, TV Sat i mikrofalówki w zestawie.

Prosty wybór? Tak!

Ameryki nie odkryliśmy. Większy X-Max 400 jest lepszy bo ma mocniejszy, wydajniejszy, bardziej uniwersalny silnik, który przekłada się na swobodę poruszania w mieście i poza nim. Model X-Max 125 nie zyskał, jak się spodziewaliśmy, żadnych punktów z racji mniejszej masy. Zadecydowały o tym zbliżone gabaryty obu skuterów Yamahy.

2016-Yamaha-XMAX-400_09
Yamaha X-Max 125. Foto: Yamaha

Najbardziej doskwierająca jest oczywiście różnica w cenie. 6 000 złotych to niemała kwota, ale mimo wizualnych podobieństw, wersja 400 jest tak znacząco różna pod względem silnikowym oraz jazdy, że warto rozważyć zakup mocniejszej wersji, odżałować dodatkowe pieniądze.

X-Max 400 to rozwiązaniem dla osób, które szukają naprawdę mocnego skutera do napierania w mieście i nie chcą płacić dwa razy więcej za potężnego T-Maxa, zaś propozycje konkurencji im nie odpowiadają. Wersja X-Max 125, w naszym odczuciu, pozostaje dobra jedynie dla osób, które akceptują ograniczenia prawa jazdy kategorii B i lubią cyfry jeden, dwa oraz pięć.

%d bloggers like this: