Wywrotki i gleby Enduro Riders. Na pewno bolało

Ekipa Enduro Riders udokumentowała swoje trudne chwile z licznych motocyklowych eskapad i treningów zeszłego roku.

Wyfruwające spod riderów motocykle, zderzenia z drzewami, wywrotki i inne przypadki to rzecz oczywista dla posiadaczy enduro ale w większości obca właścicielom turystyków, ścigaczy czy ciężkich stylowców z rodziny chopper albo bobber. Nie wyglądałyby dobrze po takim traktowaniu…

Enduro Riders Fail Compilation 2015. Źródło: You Tube, OCC, ENDURO RIDERS

Przy okazji warto wspomnieć, że motocykle enduro, niegdyś będące po prostu maszynami terenowymi, obecnie dzielą się na kilka grup. Najogólniej można podzielić je na cztery rodziny, tzn. hard enduro, dual enduro, funenduro i enduro turystyczne.

Do pierwszej klasy należą np. KTM EXC lub Honda CRF, czyli tak naprawdę crossy, od których hard enduro różnią się jedynie w minimalnym stopniu. To motocykle ultra lekkie, praktycznie bez zegarków, z kanapą której prawie nie ma, i wysilonym, jednocylindrowym silnikiem.

Numer dwa to maszyny bardziej uniwersalne, które mogą również pojechać po normalnie drodze i można na nich zawiesić nieco bagaży oraz zabrać pasażerkę. Z reguły mają mniejszą moc, a więc są trwalsze. Do tej rodziny można przyporządkować choćby Suzuki DR 650.

W klasie funenduro znajdują się maszyny miejskie w rodzaju BMW F650, które mają mniejsze przednie koło i są tak skonstruowane, aby lepiej radziły sobie w zakrętach na twardych drogach. Tracą przy tym swoje właściwości terenowe. No, ale wyglądają ostro. I o to w tej zabawie chodzi.

Ostatnia grupa, czyli turystyki enduro to maszyny wygodne, bardzo ciężkie i duże, np. BMW z serii GS albo słynna Honda Varadero. Właściwie nie nadają się one do jazdy w terenie poza dobrze utwardzonym szutrem i kawałkiem polnej drogi. Za to oferują największą moc i komfort.

Źródło: ENDURO RIDERS

%d bloggers like this: