Dwanaście lat temu motocyklista potrącił dziecko. Zarzuty zostały postawione dopiero teraz

W dziwny sposób potoczyły się losy pewnej sprawy, o której dziś pisze Gazeta Wrocławska. Początek historii miał miejsce 7 czerwca 2003 roku w Bielawie. Niewielka miejscowość w województwie dolnośląskim stała się tego ciepłego, sobotniego dnia, bardzo głośna za sprawą wielu motocykli i ich właścicieli, którzy zjechali na zlot.

Wieczorem, w tym samym czasie, jeden z członków grupy motocyklistów, którzy jechali w kierunku Mieroszowa, niespodziewanie stracił panowanie na jednośladem i wywrócił się. Maszyna marki Aprilla RSV Mille 1000 sunąła po asfalcie jeszcze kilkadziesiąt metrów. Pech chciał, że uderzyła w grupę przechodzących poboczem ludzi.

Lone motorbike rider on small road in the countryside, Sweden
Zdjęcie poglądowe. Foto: ajlounyinjurylaw.com

Nieszczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że poszkodowany został 4-letni chłopiec, który w stanie ciężkim trafił do szpitala we Wrocławiu. Poważne obrażenia odniosła również jedna z kobiet. Należy zaznaczyć, że motocykliści zatrzymali się i udzielili rannym wszelkiej możliwej pomocy. Wezwali również pogotowie.

Motocyklista, który spowodował wypadek, nie odniósł obrażeń. Cały czas znajdował się w grupie pomagającej ofiarom jednak po 15 minutach uruchomił motocykl, który nie został bardzo uszkodzony, i odjechał. Co najbardziej zdumiewające, policja nie wykryła sprawcy.

Osoby, które jechały wraz z winowajcą, stwierdziły, że go nie znały. Śledczy mieli nadzieję, że dotrą do feralnego motocyklisty po śladach oleju, niestety ta technika operacyjna zawiodła. Ostatecznie sprawa została zawieszona z powodu niewykrycia sprawcy.

Akta kurzyły się przez długie dziesięć lat, wreszcie trafiły do prokuratury, która miała podjąć decyzję o jej zamknięciu lub kontynuowaniu. Prokurator prowadzący, wraz z policjantami wydziału dochodzeniowo-śledczego Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu, podjął trop na nowo.

Dochodzenie trwało kolejne dwa lata. Zaowocowało wszczęciem postępowania, a następnie wykryciem domniemanego sprawcy, Jacka L., obecnie 44-letniego mieszkanica okolic Wałbrzycha.

Jacek L. nie przyznał się do winy, ale prokuratora uważa, że zgromadzony materiał jest wystarczający do oskarżenia. Zarzuty obejmują spowodowanie wypadku, przekroczenie dozwolonej prędkości oraz ucieczkę z miejsca zdarzenia. Z poszczególnych paragrafów motocykliście grozi 8 lat i 12 lat pozbawienia wolności. Sprawa będzie zatem miała ciąg dalszy. Po wielu latach od zdarzenia.

Źródło: gazetawroclawska.pl

%d bloggers like this: