Porady dla Moto Mikołaja i Dziadka Mroza, czyli jazda motocyklem w zimie

Zima zimie nierówna. Są takie sezony, kiedy białego puchu jest tyle, co kot napłakał, a nawet jeśli się pojawia, szybko znika. Nawet w typowo zimowych miesiącach, jak styczeń i luty, bywają okresy odwilży, które trwają czasami kilka dni. Temperatura rośnie, pojawia się ochota, aby wyciągnąć motocykl spod pokrowca i razem z nim rozgrzać jazdą po okolicy.

Oczywiście można sobie na to pozwolić, trzeba tylko wziąć pod uwagę, że zimą należy zdwoić uwagę i ostrożność a także nieco inaczej operować motocyklem. Co to oznacza?

Prędkość i hamowanie

Przede wszystkim oczywiste sprawy. Prędkość należy dostosować do warunków panujących na drodze. Ta oczywista prawda często umyka fanom dwóch kółek, i to niezależenie od pory roku. W zimie obowiązkowo należy uważać jeszcze bardziej, nie szarżować, nie wykonywać gwałtownych ruchów, dać sobie spokój z wyprzedzaniem i gwałtownym odkręcaniem gazu.

motocykl_w_zimie_01
Foto: www.motorcyclephilosophy.org

Problem prędkości łączy się z hamowaniem. W zimie lepiej unikać gwałtownego hamowania, szczególnie przednim hamulcem, który odpowiada za koło sterujące całym motocyklem. Warto również przećwiczyć użycie hamulca w warunkach jakie będą panować na drodze, ale w miejscu, gdzie samochodów i innych uczestników ruchu nie ma. Chodzi również o hamowanie pulsacyjne, oczywiście jeśli motocykl nie jest wyposażony w ABS. Niestety technika ta wymaga wyćwiczenia i nie można jej się nauczyć z książek. Bez tej umiejętności też można sobie poradzić, generalna zasada brzmi – spokojnie i delikatnie, bez nerwowych ruchów.

Zimno, czyli jak?

Załóżmy, że śniegu nie ma, ale jest zimno. Ale jak zimno? Ogólna zasada brzmi, że jeżeli temperatura utrzymuje się powyżej zera, można wytoczyć motocykl. W temperaturze od -2 do -10°C lepiej odpuścić. Jeśli temperatura jest jeszcze niższa, najrozsądniej zostać w domu i wypić z dziewczyną grzane wino.

Odnośnie temperatury chodzi o kilka spraw. Pierwsza to przyczepność. Opona motocyklowa nie jest w stanie wystarczająco rozgrzać się w temperaturze poniżej 5°C. Oznacza to automatycznie większe ryzyko poślizgu. Trzeba pamiętać, że ryzyko już jest wysokie, bowiem zimowe warunki to większa szansa na gołoledź i jej różne warianty, choćby groźny „czarny lód”.

motocykl_w_zimie_06
Foto: www.sportbikes.net

Jeśli ktoś myśli o oponach kolcowych to ten pomysł raczej odpada. Nie dlatego, że to złe rozwiązanie, wręcz przeciwnie, opony kolcowe są bardzo skuteczne, niestety opon z kolcami nie można używać na drogach publicznych, nie posiadają homologacji drogowej. To właściwie wyklucza ich użycie w 99 % przypadków.

Śliska nawierzchnia

Jedna uwaga. Skąd wiadomo, że jest ślisko? Oczywiście warto śledzić prognozy ale jeżeli motocykl i jego właściciel jest już na drodze, można to sprawdzić samodzielnie zwalniając do prędkości nie wyższej niż 20-30 km/h i delikatnie hamując tylnym hamulcem. Można w ten sposób wyczuć, czy tylne koło zaczyna się ślizgać. Niezależnie od wyniku „testu”, nawet jeśli na danym odcinku droga jest względnie bezpieczna, kilkaset metrów dalej sytuacja może być diametralnie odmienna. Często nagła zmiana przyczepności pojawia się w miejscach zacienionych, gdy wjeżdżamy w jakąś depresje terenową lub w las. Droga może być wówczas pokryta szronem lub lodem, nawet jeśli temperatura powietrza przekracza zero o kilka stopni.

Zakrętów czar

Zmiana techniki jazdy na zachowawczą i ostrożną powinna również uwzględnić zakręty. Odpada składanie się w winklach, zresztą przy ograniczonej prędkości i tak nie jest to możliwe. Jak wchodzić w zakręty? Należy starać się, aby łuk był jak najmniej wygięty, prędkość stała, bez pospiesznego dodawania gazu na wyjściu z łuku. Dobrze jest obserwować samochody pokonujące zakręt. Każdorazowo motocyklista musi wykonać manewr wolniej od kierowcy auta.

motocykl_w_zimie_02
Foto: www.powersportstv.com

Ważny jest także odpowiedni dystans od pojazdu przed nami. Odpowiedni, czyli taki, który umożliwi ewentualne, awaryjne hamowanie bez ryzyka poślizgu. Jeszcze jedna rzecz dotyczy toru jazdy. Jedziemy środkiem pasa. Nie blisko osi jezdni, nie przy krawędzi. Oczywiście znajdą się rycerze w swoich czarny rumakach ze znaczkiem BMW, którzy będą ostro trąbić, ale trzeba takich klientów olewać. Również białe pasy na drodze, liście, niekiedy błoto pośniegowe, to utrudnienia, które w zimie stają się szczególnie groźne.

Ubiór ma znaczenie

Jeszcze jedna sprawa niedotycząca bezpośrednio motocykla i nawierzchni to… ubiór motocyklisty. To jasne, że należy się ciepło ubrać, ale warto pamiętać o tym, żeby przede wszystkim powstrzymać wiatr przed przenikaniem przez odzież. To wiatr jest głównie odpowiedzialny za wychłodzenie organizmu. Newralgiczne punkty na ciele to twarz, dłonie, stopy i kolana.

Stosunkowo najłatwiej zabezpieczyć twarz, wystarczy dobry kask i trochę kremu. Stopy też dość łatwo ukryć w ocieplanych butach. Jeśli nie, to w sklepach są dostępne wkładki grzejne do obuwia. Nieco gorzej jest z palcami dłoni, które nawet w rękawiczkach dość szubko kostnieją, co powoduje, że trudniej jest operować klamkami sprzęgła i hamulca, oraz gazem. Można zainstalować specjalne, plastikowe osłony manetek lub zakupić podgrzewane manetki. Jeśli taki rozwiązania nie są możliwe, pozostaje zadbać o wybór dobrych, gwarantujących zatrzymanie ciepła, rękawic motocyklowych.

motocykl_w_zimie_03
Foto: kool1079.com

Podobnie jest z kolanami. Motocyklowe spodnie są niezbędne. Dobrze sprawdzają się różnego rodzaju modele z ochraniaczami, które w zimie spełniają dodatkową rolę, czyli chronią kolana przed wychłodzeniem. Odradzamy zakładanie zbyt wielu warstw odzieży, co może spowodować ograniczenie ruchów motocyklisty. Na pewno nie ułatwi to prowadzenia maszyny. Trzeba też uważać z wszelkimi kołnierzami i szalikami. Głowa musi pozostać swobodna i nic nie może ograniczać jej ruchów.

Wieje jak w kieleckim

Na koniec dwie sprawy. Pierwsza to wiatr, który w zimie potrafi częściej niż w lecie dmuchnąć z boku. Jeśli mocno wieje, najlepiej zdecydować się na to samo rozwiązanie, co podczas mocnego mrozu, czyli… dać sobie spokój z jazdą na motocyklu.

Druga rzecz to specyfika dróg w zimie, szczególnie w miastach. Drogowe arterie miast posypywane są solą i innymi mieszankami, które ostro, niekorzystnie oddziałują na opony oraz odsłonięte elementy motocykla. Kiedy już jednoślad wróci wraz z właścicielem do garażu, trzeba jeszcze pilniej i uważniej niż w lecie, umyć maszynę ciepłą wodą z mydłem, przetrzeć opony. I wytrzeć jednoślad do sucha, szczególnie w nieogrzewanym garażu, żeby pozostała wilgoć nie zamieniła się w lód.

motocykl_w_zimie_04
Foto: Capitán inzell

Przed odstawieniem maszyny do garażu zalewamy ją jeszcze paliwem pod korek, a jeśli stoi w zimnie, podłączamy akumulator do ładowarki, w tryb podtrzymania. Jeszcze tylko oddychający pokrowiec i tak zabezpieczona maszyna może czekać na następną przejażdżkę. Może w okolicy Świąt Bożonarodzeniowych, albo w styczniu? Wszystko możliwe…

Andrzej Sitek

%d bloggers like this: