Czysta prędkość, czyli Tourist Trophy na wyspie Mann (hardcore video)

Na dziś koniec przynudzania o EICMA 2015. W zamian łyk prawdziwego szaleństwa na dwóch kółkach. Nawet jeśli ktoś woli spokojnie toczyć się na swoim jednośladzie i podziwiać widoki, nie oprze się urokowi najniebezpieczniejszych wyścigów na świecie.

Prawda jest taka, że każdy motocyklista zna to uczucie, kiedy manetka idzie maksymalnie w tył, a motocykl wyrywa do przodu jakby chciał oderwać się od ziemi. Prawda, że ciężko wówczas odpuścić?

Most Dangerous event in the WORLD 2015. Źródło: You Tube, Crismariu Mihnea

Tym bardziej należy się szacunek chłopakom, którzy nie odpuszczają. Zgadza się, od początku wyścigów w 1907 roku na wyspie Mann zginęło już niemal 250 motocyklistów. To przerażająca liczba ale biorąc pod uwagę skrajne warunki, dziwne że śmiertelnych wypadków nie było więcej…

Przypomnijmy, że trasa jednego okrążenia to 60 kilometrów pofałdowanego jak blacha falista asfaltu szerokości traktora. To droga obstawiona starymi drzewami, przycupniętymi przy jej krawędzi kamiennymi domostwami i długimi serpentynami zabójczych, kamiennych murów. Do tego dodajcie sobie jeszcze malowniczo rozsypane na wzgórzach białe owieczki. Po prostu sielanka.

isle of man
Wyspa Mann. Foto: www.istartedsomething.com

Ale obrazek robi się mnie ciekawy, jeśli pędzisz wąskimi drogami ze średnią prędkością ponad… 200 km/h! Wspomniane sześćdziesiąt kilometrów niejaki John MCGuinnes, 22-krotny zwycięzca wyścigów TT, pokonał ze średnią prędkością 211,75 km/h. To absolutny rekord trasy.

Najlepszy czas okrążenia wynosi nieco ponad 17 minut. McGuinnes dokonał tego wyczynu na Hondzie CBR 1000. Rekord prędkości jest jeszcze bardziej szalony. Należy do Bruce’a Ansteya i wynosi… 330 km/h!

Pierwszym Polakiem w wyścigu na Isle of Man był Piotr Betlej, który w 2011 roku zajął stosunkowo wysokie 36. miejsce.

%d bloggers like this: