Zimowanie motocykla. Jak to właściwie należy zrobić?

Problem z zimowaniem motocykla jest taki, że trudno niekiedy odróżnić miejskie legendy i porady właścicieli traktorów od rzeczywistych, skutecznych metod. Wyciągać akumulator czy nie? Przepalać maszynę czy dać jej spokój? To tylko niektóre z pytań, które nurtują motocyklistów przez zimą.

Od czego zacząć?

Podstawowe pytanie brzmi czy motocykl będzie stał w ogrzewanym, czy nieogrzewanym pomieszczeniu? O trzeciej opcji, czyli pozostawieniu jednośladu pod chmurką, w ogóle nie powinniśmy wspominać. To tragedia dla motocykla, głównie akumulatora, który nie powinien być narażony na wilgotność, o którą nietrudno w zmiennych warunkach pogodowych. W takim wypadku, z powodu osadzania się wilgoci, szronu, pojawiają się tak zwane prądy pełzające, które stopniowo wyładowują akumulator, aż do jego zejścia.

zimowanie+motocykla_01
Zimowanie pod chmurką. Foto: ukfrancebikers.com

Styki, elektryka, elementy gumowe, kondycja kanapy i innych części również jest narażona na niekorzystne warunki środowiskowe. Pokrowiec stanowi złudną osłonę, chyba że jako płachta, pod którą gromadzi się wilgoć, a na dodatek niemożliwa jest cyrkulacja powietrza.

W wypadku ciepłego garażu właściwie niewiele więcej potrzeba. Temperatura pokojowa pozwoli zachować motocykl w dobrym stanie aż do wiosny. Warto jedynie, co pewien czas, skontrolować akumulator i go podładować. Gorzej jeśli pomieszczenie garażowe nie jest ogrzewane.

Ogrzewany garaż. Foto: inforiders.pl

Wyciągać akumulator czy nie?

Odpowiedz brzmi – to zależy. Zacznijmy od tego, że proces ładowania i rozładowywania to w rzeczywistości reakcja chemiczna, która zachodzi pomiędzy elektrodami. Kiedy akumulator motocyklowy nie jest ładowany regularnie reakcja ta zanika, co prowadzi do postępującego spadku pojemności i tym samym trwałości akumulatora. Jego regularne ładowanie pozwala zachować maksymalną sprawność i wydłużyć czas użytkowania.

Część zwolenników odpalania motocykla w zimie, uważa że nie ma potrzeby szczególnie skupiać się na akumulatorze, bo samo przepalanie maszyny wystarczy. Na dodatek płyny zostaną wzruszone i rozprowadzone po całym układzie, w ruch pójdzie łańcuch i łożyska. To wszystko prawda, ale po pierwsza praca na niedogrzanym silniku powoduje kondensację wody we wnętrzu i z braku możliwości jej odparowania, korozję. Po drogie powstaje pytanie, ile czasu potrzeba, aby podładować akumulator podczas pracy motoru? Pięć, dziesięć, czy piętnaście minut? To zależy od wielu czynników.

akumulator_motocyklowy_1
Akumulator motocyklowy z instalacją do szybkiego podłączenia ładowania. Foto: YT, hoohoohoblin

Poza tym współczesne motocykle stale pobierają prąd dla podtrzymania elektroniki, zegarków, alarmów, i tak dalej. Może się okazać, iż kilkuminutowa praca silnika i alternatora wcale nie wystarczy. Akumulator nadal będzie się sukcesywnie rozładowywał. Jeżeli jest to akumulator kwasowy i zejdzie poniżej napięcia 1,75 V, może doprowadzić to do zasiarczenia płyt i utraty jego pojemności.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że akumulator bezobsługowy to nie to samo, co akumulator żelowy. W tym pierwszym wypadku nadal mamy do czynienia z akumulatorem kwasowym, tyle że szczelniejszym niż tradycyjna konstrukcja. Akumulatory żelowe to trochę inna bajka. Są kilkakrotnie droższe, można je montować pod dowolnym kątem, są bardziej odporne na wahania temperatury, nie wycieka z nich elektrolit i dłużej się rozładowują. Do tego są o wiele trwalsze. Swoją drogą akumulator żelowy też jest kwasowy, różnica polega na tym, że elektrolit jest mieszaniną kwasu siarkowego z krzemionką, co zmienia stan jego skupienia z płynnego na półpłynny.

Miernik, sprawa załatwiona?

Zwolennicy odpalania motocykli w zimie wskażą zapewne, że wystarczy zwykły miernik, aby określić stan naładowania ogniwa. Rzeczywiście to jest metoda, tylko szczerze, z ręką na baku, kto ją stosuje? Zgodnie z prawem Ockhama dążymy do najprostszego rozwiązania. A najprostszym jest zostawienie akumulatora na miejscu i podłączenie nowoczesnej ładowarki, która przejmie kontrolę nad akumulatorem i zadba, aby był naładowany przez cały okres postoju. Takie rozwiązanie można zastosować nawet bez wypinania akumulatora z instalacji, oczywiście z zastosowaniem odpowiedniego sprzętu. Nie polecamy skrzynkowych prostowników dziadka.

ladowarka_motocyklowa_1
Ładowarka motocyklowa firmy CTEK. Foto: ctek-ladowarki.pl

Automatyczna ładowarka impulsowa analizuje stan akumulatora, ładuje go i samodzielnie przełącza się w tryb podtrzymania. Do tego jest beziskrowa i poręczna. Nowoczesnej konstrukcje tego typu posiadają jeszcze jeden fajny bajer, tzn. złączkę, którą montujemy na stałe do akumulatora, a wyjście (gniazdo) umiejscawiamy w jakimś łatwo dostępnym miejscu na ramie motocykla. Podłączenie ładowarki odbywa się wówczas do gniazda, bez konieczności zdejmowania osłony akumulatora lub siedziska w motocyklu.

Są też specjalne wtyczki z panelem kolorowych wskaźników. Służą one do błyskawicznej oceny stanu naładowania akumulatora. Wystarczy dosłownie rzucić okiem, aby przekonać się, czy należy już podłączyć ładowarkę. To proste i łatwe rozwiązanie.

Paliwo w baku

Kolejna sprawa to zalanie baku po korek. Chodzi przede wszystkim o wyrugowanie problemu jak stanowi skraplanie pary wodnej na wewnętrznych ścianach zbiornika, i co za tym idzie, powstawania korozji oraz przenikaniem wody do paliwa. Warto również, o ile motocykl będzie stał dłużej niż powiedzmy dwa, trzy miesiące, dodać do paliwa specjalny dodatek, który zapobiega zubożeniu mieszanki paliwowej. To wbrew pozorom ma znaczenie bowiem pamiętajmy, że obecne paliwo to mieszanina różnych komponentów, dzięki któremu jest właśnie „bio” i „ekologiczne”. A przy tym szybciej ulegające degradacji.

Zimowanie na świeżym powietrzu. Foto: AP Photo/Seth Wenig

To powód jego wcześniejszego niż niegdyś starzenia, podatności na powstawanie osadów i zwykłego rozwarstwienia. Warto postarać się przeciwdziałać tym niekorzystnym efektom. Jedna uwaga, jeśli motocykl bazuje na gaźniku, a nie na wtrysku, warto spuścić benzynę z komór pływakowych gaźników. Na koniec można jeszcze oczywiście nasmarować i zabezpieczyć łańcuch. Szczęście będzie wówczas niemal pełne.

Do zapamiętania

Podsumujmy. Jeśli motocykl stoi w ciepłym pomieszczeniu, możemy być o niego spokojni. Kontrolujmy jedynie akumulator. Jeżeli maszyna garażuje w zimnym miejscu o temperaturze niewiele wyższej lub takiej jak na dworze, można zabrać akumulator do domu lub pozostawić go w motocyklu, lecz wówczas należy podłączyć do ładowarki.

Warto też zalać bak na maks i dodać odpowiednia ilość środka konserwującego paliwo. Te proste środki w większości przypadków wystarczą, aby na wiosnę motocykl był gotowy do jazdy. Perfekcjoniści mogą jeszcze wymienić płyn hamulcowy, oczyścić zaciski, zabezpieczyć łańcuch, zredukować ciśnienie w oponach (do ok. 1,5 atmosfery). Właściwie jakby porządnie się do tego zabrać, można tak zabezpieczać aż do wiosny…

Andrzej Sitek

2 komentarze

  1. Zredukować ciśnienie w oponach ? Wręcz przeciwnie, ciężki motocykl na dluzszym postoju zniekształci niedopompowane opony. Wg mnie należy trochę więcej dompompować i co jakiś czas przytoczyć motocykl. Kto ma rację?

  2. Ja garażuję motocykl – mam możliwość i unoszę centralnie motocykl na podnośniku. Koła wiszą/nie dotykają podłoża, amorki się odciążają itd… a moto zalewam pod korek i odpalam raz w miesiącu tak by się nagrzało do normalnej temp. do jazdy… Pozdrawiam R.

%d bloggers like this: