Myślisz o motocyklowym tatuażu? Zobacz, co wymyślili inni…

Jakiś czas temu pisaliśmy o całkowicie wytatuowanym, łącznie z oponami, motocyklu „The Recidivist”, polskiej ekipy Game Over Cycles, która we współpracy z Cheyenne Tattoo Equipment, stworzyła to nieco makabryczne dzieło.

Wydaje się jednak, że ortodoksyjny fan dwóch kółek nie powinien tracić obiektu swojej pasji nawet na chwilę, a jedyny sposób aby tego dokonać, to wytatuować sobie ukochany motocykl lub motyw w jakimś widocznym miejscu…

60 Motorcycle Tattoos For Men. Foto: YT, Next Luxury

W tym temacie rozpiętość pomysłów jest naprawdę duża, poczynając od umiejscowienia tatuażu, sposobu i tematu pracy, użytych kolorów i techniki, aż po rozmiar rysunku. Minimaliści wybierają nogi lub ramiona, ale z oczywistych względów Boss Hoss lub nawet dowolny, mniejszy kuzyn tego monstrum, niechętnie mieści się na przedramieniu lub w okolicy łydki.

Jak już szaleć, to po całości. Spore obszary do zagospodarowania znajdują się oczywiście na klatce piersiowej lub plecach, chociaż w tym drugim wypadku dzieło tatuażysty dość trudno podziwiać, o ile pod ręką nie ma się lusterka lub kogoś bliskiego, kto szczerze opowie co widzi.

Poniżej prezentujemy jeden z najnowszych filmów przedstawiających ciekawe prace artystów tatuażu. Wszystkie o tematyce motocyklowej. Trzeba przyznać, że niektóre projekty i ich realizacja wyglądają wspaniale, najczęściej te najbardziej okazałe i… najdroższe…

Pewne wątpliwości budzą jedynie niektóre pomysły, jak np. wykorzystanie sutka jako części z motocyklowego tłoka, chociaż…

60 Motorcycle Tattoos For Men. Źródło: You Tube, Next Luxury

Co do wspomnianych cen, uzależnione są one od wielu, naprawdę wielu czynników, ale bardzo orientacyjnie można kierować się przykładowym cennikiem z Time 4 Tattoo. Najtańszy wariant 3 x 3 cm kosztuje 100 zł, 24 x 24 cm to już wydatek rzędu 900 zł.

Oczywiście na cenę wpływa też doświadczenie i popularności twórcy. Czym lepszy tatuażysta, tym wyższa cena, a terminy odległe jak do lekarza w Polsce. Czyli bardzo odległe…

Źródło: nextluksury.com

%d bloggers like this: