Motocyklistka uratowała… kotka, a Internet oszalał. W trzy dni ponad milion odsłon

„Myślałam, że to liść” – mówi motocyklistka, która uratowała uroczego kociaka od pewnej, makabrycznej śmieci. To nagranie jest takie fajne, bo… po prostu autentyczne.

Kto tego nie zna? Zwykły dzień, zwykła jazda. Rutyna. Dziewczyna na motorze najpierw ziewa, potem niewybrednie komentuje drogowy ruch. Nagle dostrzega małego kociaka, który dosłownie o włos unika śmierci pod kołami półciężarówki i przyczepy, ale nadal jest w śmiertelnym niebezpieczeństwa. Co robi motocyklistka?

„I sound stupid, but I saved a kitten”. Źródło: You Tube, E511

Praktycznie zatrzymuje ruch na skrzyżowaniu. Stawia motocykl i biegnie na ratunek. Bardzo sprawnie zbiera przestraszonego kotka z jezdni i zostawia na chwilę pod opieką przygodnej osoby. Później zabiera motocykl i jedzie po rudego malca, którego dla ochrony wkłada do… swojego kasku.

Kociak został ostatecznie zaadoptowany przez odważną motocyklistkę. Dostał na imię Skidmark, w skrócie Skids, a jego nowa opiekunka zamieściła w sieci krótki filmik „z życia” małego podopiecznego. Trudno chyba się nie zgodzić, że ta historia napawa optymizmem.

Skids update. Źródło: You Tube, E51

Super, że są tacy ludzie, chociaż zastanawiamy się czy u nas za to nagranie nie dostałaby mandatu…

Źródło: cycleworld

%d bloggers like this: