Matt Walksler i jego Harley z 1916 roku. Teraz jeździ w wyścigach na… lodzie

Matt Walksler z USA bardzo chciał mieć Harleya z szalonych lat 20. ubiegłego wieku. Nie pragnął jednak zabytkowego egzemplarza, który na lata zastygnie za szybą w muzeum i będzie pięknie wyglądał, ale nic poza tym. Matt chciał motocykla, który będzie żył.

W 1914 rok sprzedaż motocykli Harleya z pasem napędowym drastycznie spadła i ostatecznie w 1915 roku zrezygnowano z tego rodzaju napędu. Model J pojawił się w 1915 roku i dysponował o 30 proc. większą mocą, wzrosła z 8 do 11 KM. Prawdziwym wydarzeniem było jednak zastosowanie nowej, trzystopniowej skrzyni biegów, która uważana była za przełom technologiczny fabryki z Milwaukee.

Matt Walksler. Foto: YT, Born Free Show

Model 11-J i 11-H były również pierwszymi, w których Harley zastosował oświetlenie elektryczne. Wcześniej stosowano lampy zasilane acetylenem pobieranym z niewielkich zbiorników przymocowanych do motocykla. Model J kosztował na przełomie roku 1914-15 około 310 dolarów. Jego moc wynosiła 11 KM, pojemność 965 cm3, waga 147,5 kg. Model J potrafił rozpędzić się do 96,5 km/h. Wyprodukowano w sumie 3719 sztuk tych jednośladów.

Matt Walksler wybrał właśnie model J. Motocykl powstał z oryginalnych części, które pozostały z innych rekonstrukcji, niektóre wymagały wielu miesięcy poszukiwań. Większość elementów pochodzi z modelu J z 1916 roku.

Matt Walksler. Foto: YT, Born Free Show

Matt Walksler zbudował swój wymarzony motocykl w 2009 roku, w tradycyjny sposób, tak jak budowano je w połowie lat 20. XIX wieku. Choćby bez zaawansowanej technologii i spawania metoda TIG, to znaczy elektrodą wolframową w osłonie gazowej. Wszystko świetnie się udało, a motocykl okazał się wiernym i niezawodnym druhem wielu eskapad Walkslera.

W ciągu kilku ostatnich lat Amerykanin tak przyzwyczaił się do swojego starego przyjaciela, że jeździ nim dosłownie wszędzie. Walksler mieszka w małym miasteczku z jedną, centralną drogą pośrodku, więc na swoim starym motocyklu może dojechać do każdego znajomego. I to mu bardzo odpowiada. Ale stary Harley nie służy jedynie do przejażdżek wokół komina.

Matt Walksler. Foto: Photo: Mike Calabro, Motorcyclist

Matt chciałby pojawić się ze swoim H-D na Motorcycle Cannonball w 2016 roku. Motocykl jest solidny i bez problemu potrafi rozpędzić się do 60 mil na godzinę. Walksler wystąpił zresztą ze swoją maszyną w tegorocznej edycji Mama Tried Motorcycle Show w Milwaukee, corocznej imprezie motocyklowej, i ścigał się na zamarzniętej tafli Jeziora Michigan w marinie McKinley. Ma zamiar wziąć udział w imprezie również w następnym sezonie.

W rękach Walkslera stary Harley z 1916 roku wciąż żyje i jeździ nie mniej niż znacznie nowsze motocykle, które nie mają za sobą bagażu ponad 90 lat doświadczeń. Wbrew pozorom nie wszystkie egzemplarze starych H-D są tak drogie jakby się wydawało.

Matt Walksler. Foto: Instagram, @matt.periodmodified

Według szacunków NADA Guides, model 1916 Harley-Davidson J TWIN 60.34ci w doskonałe zachowanym stanie jest warto około 71 tys. dolarów. W dobrej kondycji już tylko 22 tys. dolarów, natomiast składak z przypadkowych części zaledwie około 12 tys. dolarów. Oczywiście to nadal całkiem sporo, ale Matt Walksler na to nie zwraca uwagi. Po prostu żyje, jeździ, a jego wysłużony Harley z 1916 roku, razem z nim.

Źródło: motorcyclistonline

%d bloggers like this: