Victory Hammer powstał w USA, ale Anglicy nazwali go Gladiatorem

W Victory Motorcycles wiedzą, że stare powiedzenie „duże jest piękne” ma uniwersalny, ponadczasowy sens. Dlatego ich wielki niczym platforma wiertnicza Victory Hammer, który napędzany jest przez V-twina o pojemności 1650 cm3, ma wszystko to, co lubią fani dużych maszyn.

„Młot” był fabrycznie masywny i duży, ale nieco ociężały. Ekipa z Old Empire Motorcycles, która działa w angielskim Norfolk, wiedziała jak połączyć amerykańskiego ducha bezkresnych autostrad w stylu Route 66 z angielską nostalgią i klasą, a przy tym odjąć mu trochę ciężkości na rzecz bardziej drapieżnego stylu.

Gladiator. Old Empire Motorcycles. Foto: Vaughan Treyvellen, thebikeshed.cc

Najpierw jednak chłopaki z Old Empire Motorcycles musieli sięgnąć po fabryczny motocykl od Victory. Amerykański cruiser produkowany jest od 2010 roku, ale trzeba pamiętać, że Victory Motorcycles to dziecię starej, ale potężnej firmy Polaris, która znana jest przynajmniej od połowy lat 50. ubiegłego wieku. Mówiąc inaczej, Victory ma za sobą sztab bardzo doświadczonych inżynierów i potężny kapitał, a to na pewno miało wpływ na dopracowanie konstrukcyjne jednostki.

Oryginalny Victory Hammer ma na pokładzie silnik V2 , OHC, 92 KM (4700 obr./min), zaś maksymalny moment obrotowy wynosi 140 Nm już przy 2950 obr./min. Prędkość maksymalna ważącego 305 kilogramów Hammera wynosi 185 km/h, czyli całkiem dużo jak na taką masę i nieskromne gabaryty.

Angielska customowa wersja Hammera, która powstała w Old Empire Motorcycles, bazuje na projekcie Martina Squiresa, którego koncepcja powstała jako rysunek wykonany ołówkiem. Wraz z nowym wyglądem motocykl zyskał również nazwę. W wydaniu ekipy z Norfolk nazywa się Gladiator.

Maszyna została mocno zmodyfikowana. Przede wszystkim straciła wielkie jak lizak pana policjanta kierunkowskazy, duży reflektor z przodu i całą tylną, nieco zbyt owalną i przyciężkawą sekcję. Przód Gladiatora jest krótszy i niższy, kierownica zaś nie zahacza manetkami chmur, lecz skierowana jest w dół, co przypomina styl cafe racerów.

Gladiator. Old Empire Motorcycles. Foto: Vaughan Treyvellen, thebikeshed.cc

Zamiast przedniego reflektora o wielkości garnka z bigosem, pojawiła się para szklanych szkieł z minimalistyczną owiewką dopasowaną kolorystycznie do zachowanego w oryginale, lecz obniżonego baku. Odlewane koła zostały wymienione na eleganckie, szprychowe modele, zaś tylni, szeroki kapeć stracił swoje gabaryty. W jego miejscu jest ten sam model koła, co z przodu. Gumy to sportowy model Pirelli Scorpion.

Wydechy, które w oryginalne wyglądają jak kopie niemieckiej „Grubej Berty” trafiły na półkę w magazynie. W ich miejsce zamontowano dopasowane do przestrzeni silnika rury odsłaniające silny i zwarty tył maszyny. Na koniec goście z OEM zamocowali na siedzisku skórzane sakwy, które nawiązują do końskiego siodła, chociaż być może ten kowbojski motyw jest nieco przesadzony.

Gladiator. Old Empire Motorcycles. Foto: Vaughan Treyvellen, thebikeshed.cc

Gladiator wygląda tak, jakby brakowało mu do szczęścia tylko gotowego na przygodę ridera i szerokiej drogi po horyzont.

Źródło: thebikeshed.cc

%d bloggers like this: