Łeb „Obcego”, a reszta od Buella M2 Cyclone. Motocykl Christiana Moretti’ego wygląda jak czołg?

Plan B Motorcycles to laboratorium motocyklowe, którego jednoślady zazwyczaj wyglądają bardzo tradycyjnie, ale nie tym razem. Plan B znajduje się w północnych Włoszech zaś zespół wizjonerów i mechaników kierowany jest przez Christiana Moretti’ego.

Cherry Salt. Foto: N-drew, Silvia Galliani, Francesco “raffreddato ad aria” Marsili

Celem ekipy z Planu B było skonstruowanie maszyny, która pobiłaby konkurentów podczas słynnego, corocznego festiwalu motocyklowego Glemseck 101.

Warto nadmienić, że tegoroczna edycja odbyła się niemal dokładnie miesiąc temu, w dniach 4-6 września w mieście Leonberg. Glemseck 101 to przede wszystkim wspaniałe święto niezliczonej rzeszy motocyklistów i mechaników, którzy sami budują cafe racery, bobbery, trackery i inne wyjątkowe maszyny.

Cherry Salt. Foto: N-drew, Silvia Galliani, Francesco “raffreddato ad aria” Marsili

Poza doskonałością wizualną swoich projektów, ich twórcy mogą wziąć udział w rywalizacji na nieco wysłużonym, ale wciąż świetnym torze Solitude. Wyścigi Glemseck 101 Sprint International rozgrywają się, zgodnie z nazwą, w sprincie, czyli na dystansie 1/8 mili (225 m).

W wyścigach mogą brać udział maszyny każdego typu i pokroju jednak Christiana Moretti’ego interesował najbardziej klasyczny V-twin chłodzony powietrzem, który oznacza po prostu prestiż. I jest silny jak byk. Szef Planu B nie wybrał popularnej na Glemseck marki BMW czy klasycznego Triumpha lecz wyprodukowany jeszcze w 1999 roku model Buell M2 Cyclone.

Cherry Salt. Foto: N-drew, Silvia Galliani, Francesco “raffreddato ad aria” Marsili

W 1999 roku Buell mógł się poszczycić widlastą, dwucylindrową jednostką o pojemności 1203 cm3. Model z przełomu wieków posiadał moc 88 KM, którą osiągał przy 6000 obr./min. Maksymalny moment wynosił 105 Nm przy 5600 obr./min. Oczywiście w późniejszych latach te parametry uległy znaczącej poprawie.

W oryginale, którego ciężko dostrzec w bolidzie Moreti’ego, napęd jest przenoszony za pomocą łańcucha a nie pasa jak w fabrycznym nakedzie. Sprzęgło pochodzi od Barnetta zaś wyjątkowa rama powstała w firmie Verlicchi.

Cherry Salt. Foto: N-drew, Silvia Galliani, Francesco “raffreddato ad aria” Marsili

Głowa maszyny, która wygląda jak łeb ósmego pasażera Nostromo, przechodzi płynnie w grzbiet, którym jest oczywiście zbiornik na paliwo. To wykonany ręcznie przez Christiana, aluminiowy bak, który mieści 12 litrów mieszanki. Pozycja ridera nie należy oczywiście do specjalnie wygodnych, ale w tym typie maszyny nie o to chodzi.

Opory powietrza zostały znacznie ograniczone, jeździec siedzi głęboko za potężnymi dziobem maszyny, która charakteryzują również dwa, podobne do końskich chrap, wloty powietrza, oraz pojedyncze, cyklopie oko reflektora.

Cherry Salt. Foto: N-drew, Silvia Galliani, Francesco “raffreddato ad aria” Marsili

Silnik Buella o pojemności 1203 cm3 dostał dodatkowe 50 centymetrów i kute tłoki od Wiseco. Firmowy gaźnik wymieniono na poprawiający osiągi i kulturę pracy model Mikuni HSR42 z dyszami Keihin CV. Moduł zapłonowy to Twin Tec.

Christian Moretti nazwał tego potwora „Cherry Salt” Według Włocha sól i wiśnia doskonale do siebie pasują. Niezbadane są ścieżki jego myśli, ale to, co potrafi zbudować robi piorunujące wrażenie.

Źródło: pipeburn

%d bloggers like this: