Strefa wolnego customingu, czyli miejsce, gdzie możesz zająć się swoim motocyklem. Czy to ma sens?

Od czasu liberalizacji przepisów umożliwiających jeżdżenie motocyklami także osobom, które mają prawo jazdy kategorii B, rynek niewielkich motocykli o pojemności do 125 cm3 rośnie z miesiąca na miesiąc. W niespotykanym dotąd tempie zwiększa się również ilość jednośladów o mocniejszych silnikach.

Rozkwit przeżywa nie tylko branża handlująca motocyklami, salony, importerzy, ale również firmy, które zajmują się przerabianiem, modyfikowaniem lub ulepszaniem jednośladów. Na forach motocyklowych puchną działy, gdzie motocyklowi pasjonaci wymieniają się informacjami i patentami na temat samodzielnego customingu.

Strefa wolnego customingu. Foto: pixabay.com

Dłubanie przy swoje maszynie to czysta przyjemność, i chyba nikt temu nie zaprzeczy, pojawia się jednak pewne pytanie. Gdzie taki Kowalski mieszający w bloku ma przerabiać swoją Hondę?

Oczywiście można wynająć garaż ale ich ilość jest ograniczona zaś koszty wynajmu niemałe. W dużych miastach są to kwoty od około 150-200 zł do nawet 300-400 zł. Wynajęcie garażu to zresztą nie koniec, bo nie zawsze właściciel zgadza się, aby jego pomieszczenie było traktowane również jako warsztat.

Strefa wolnego customingu. Foto: www.freeranging.net

Ciekawy pomysł na rozwiązanie tego problemu zaproponowała Małgorzata Galińska alias Madam Tadam. Chodzi o pomysł na biznes, którym można by zainteresować władze miasta, deweloperów lub inne firmy, które mogłyby stworzyć przy osiedlach płatne strefy co-workshoppingu bazującego na idei co-workingu.

Oto główne założenia pomysłu:

• zarobki biorą się z grupowego wynajmu;
• cena to ok. 100zł/ osobę/ m-c;
• w strefie jest prąd, światło, woda i ok. 5 miejsc do pracy;
• ze strefy mogłoby równolegle korzystać powiedzmy 10 osób (harmonogram prac i rezerwacji byłby dostępny poprzez aplikację na smartfona);
• miejsce na wyłączność (exclusive) byłoby płatne extra.

Strefy umożliwiałyby wspólne korzystanie z przestrzeni warsztatowej wyposażonej w narzędzia oraz… lodówkę na piwo, PS4, telewizor lub inne „męskie” przyjemności. Byłoby to oczywiście miejsce pracy i zarazem przestrzeń, gdzie można spędzić czas z kumplami robiąc coś razem. Czy ta idea ma sens?

Źródło: madamtadam

4 komentarze

  1. Moim zdaniem jest to kapitalny pomysł, sam posiadam garaż przy bloku jednak bez prądu :/ Myślę że bardzo szybko by się to przyjęło i sporo ludzi było by zachwyconych 😀

%d bloggers like this: