Nałęczowianka, kranówka, czy woda z kałuży? Ricardo nad tym się nie zastanawia. Leje i jedzie

W idealnym świecie na pewno nie byłoby wojen i głodu, natomiast na szczycie listy marzeń znalazłaby się również technologia likwidująca przemysł paliwowy i zanieczyszczenie środowiska spalinami. Czym byłyby wówczas napędzane nasze motocykle? Ricardo Azevedo z Sao Paulo w Brazylii już znalazł rozwiązanie tego problemu…

Pomysłowy Brazylijczyk, który mógłby być z pewnością dalekim krewnym Adama Słodowego, przekształcił swój motocykl w pojazd wykorzystujący wodór jako środek pędny. Ricardo Azevedo wyposażył konstrukcję w dodatkowy akumulator pochodzący z samochodu i za pomocą energii elektrycznej oddzielił z wody wodór od tlenu.

Ricardo Azevedo i „T Power H2O”. Źródło: You Tube, RuptlyTV

Na nagraniu widać, że Brazylijczyk tankuje jednoślad o wdzięcznym mianie „T Power H2O” tą samą wodą, którą spokojnie popija dla ugaszenia pragnienia. Nie ma również problemu, jeśli jedyną dostępna wodą jest mętna ciecz z kałuży. Bazą konstrukcji jest Honda NX200 wyposażona w silnik 150 cm3.

Podobno motocykl pana Azevedo może przejechać na jednym litrze wody 500 kilometrów, a wspomiany silnik nie wymagał jakiś specjalny przeróbek. Problem stanowi jedynie konieczność ładowania akumulatora co 10 godzin.

Dlaczego najwięksi bogacze i firmy tego świata jeszcze nie wybrali się do Brazylii by błagać Ricardo Azevedo o przekazanie patentu dla światowej społeczności oraz uratowanie środowiska naturalnego Błękitnej Planety?

Być może dlatego, że upadłby wówczas gigantyczny system, który generuje miliardowe zyski, ale stanowi też źródło pracy, utrzymania i życia milionów ludzi. Co by się stało, gdyby z dnia na dzień dowiedzieli się, że ich praca nie jest potrzebna?

Inna rzecz, że techniczne aspekty pomysłu Brazylijczyka mają zapewne jeszcze wiele niedociągnięć. Mimo wszystko to piękna wizja. Wlewasz kubek Nałęczowianki i jedziesz przez pół Polski…

Źródło: itnews

%d bloggers like this: