Koszmar wędkarzy i ratowników WOPR? Pierwszy motocykl swobodnie jeżdżący po wodzie!

Do tej pory gładkie tafle jezior i pociętych falami mórz były zarezerwowane dla plażowiczów, kąpiących się dzieci i ewentualnie nielicznych żaglówek typu Maczek lub Omega. Teraz trzeba doliczyć do tego grona jeszcze australijskiego stunt ridera Williama „Robbie” Maddisona. Oraz jego motocykl.

Maddison znany jest z akcji w rodzaju skoku przez Tower Bridge w Londynie. Przelatywał też nad Kanałem Korynckim w Grecji i… zatoką San Diego w Kalifornii. Ma zresztą na swoim koncie światowy rekord w długości skoku na motocyklu oraz wiele tytułów z Red Bull X-Fighters.

William „Robbie” Maddison. Źródło: You Tube, Renaud Margry 2015

Przez ostatnie dwa lata „Robbie” skupiał się na przygotowaniach do jeździe po wodzie, na specjalnie zmodyfikowanym motocyklu wyposażonym w płozy uławiające utrzymanie się kierowcy i maszyny na powierzchni wody. Oczywiście to nie wszystko, bo Maddison musiał również zachować odpowiednią prędkość, właściwe ustawienie motocykla i ogarnąć inne niuanse.

Akcja miała miejsce niedaleko miasteczka Teahupoo na wulkanicznej wyspie Tahiti, największej spośród wysp Polinezji Francuskiej.

pipe4n-1-web
William „Robbie” Maddison. Źródło: DC Shoes

O tym, że można po wodzie jeździć na motocyklu wiadomo było już od dawna, udowodnili to m.in. „Pogromcy mitów” Adam Savage oraz Jamie Hyneman z programu telewizji Discovery Channel.

Znane są również wcześniejsze akcje innych riderów, np. Ivana Cervantesa, mistrza enduro, który już kilka lat temu śmigał po tafli jeziora. Jednak to co pokazuje Maddison musi budzić respekt, bo nie są to krótkie, rakietowe ślizgi, ale dosłownie ujeżdżanie fal!

Oczywiście to na pewno nie takie proste, na jakie wygląda. No i co zrobić, jeśli maszyna z jakiegoś powodu się zatrzyma?

Źródło: nydailynews

%d bloggers like this: