Osiem niebezpiecznych sytuacji, czyli koszmar motocyklisty i horror na drodze

Jazda motocyklem to niestety nie tylko przyjemność w najczystszej postaci ale również niezliczone, kryzysowe sytuacje, które zdarzają o wiele częściej, niż byśmy chcieli. Część wynika z przyzwyczajeń, zachowań i błędów samych motocyklistów, kolejne są spowodowane przez pozostałych uczestników ruchu drogowego lub inne czynniki. Oto osiem problemów, które są koszmarem właścicieli jednośladów.

Ostry zakręt = niebezpieczny zakręt?

W internecie można znaleźć dziesiątki filmów z motocyklistami, którzy zbyt ostro wjechali w zakręt. Manewr kończy się upadkiem. Zbyt ostre wejście w zakręt zdarzy się wcześniej czy później każdemu motocykliście, a przeciwdziałanie tej sytuacji jest dość trudne. Co właściwie dzieje się podczas źle wykonanego manewru? Otóż siły odśrodkowe wypychają maszynę z zakrętu. Do tego wpływają negatywnie na równowagę. Warto przypomnieć, że zakręty należy pokonywać według zasady ZWS, czyli zewnętrzny pas ruchu, wewnętrzny pas ruchu i kolejny raz zewnętrzny pas. Ta technika daje lepszy pogląd na zakręt, korektę i ewentualnie przyhamowanie, zwiększa również margines prędkości na łuku i chroni przed samochodami z naprzeciwka, które ścinają zakręt.

ostry_zakręt_01
Zakręt są niebezpieczne? Foto: Photo-Motorcycle-Ride-Meadow-Fork, smokymountainrider.com

Paradoksalnie, jeśli jest już a późno żeby przyhamować i zmniejszyć prędkość, lepiej tego nie robić w trakcie manewru. W takiej sytuacji należy utrzymywać prędkość lub lekko przyspieszyć, użyć przeciwskrętu, mocniej pochylić maszynę, ale ostrożnie, aby nie zahaczyć podłoża podnóżkami lub kuframi, co może przerwać próbę korekty i spowodować katastrofę. Hamowanie w zakręcie jest niebezpieczne m.in. dlatego, że ulega zmianie siła odśrodkowa oddziałująca na motocykl i osłabione zostaje przyczepność kół. Jeśli hamowanie jest jednak niezbędne, można podjąć próbę użycia tylniego hamulca, ale bardzo delikatnie.

Samochód z naprzeciwka skręca. Będzie problem?

Groźna sytuacja. Lewoskręt nadjeżdżającego pojazdu z naprzeciwka. Na skrzyżowaniach bezkolizyjnych tego problemu nie ma, natomiast chyba zawsze będą miejsca, gdzie takie niebezpieczeństwo istnieje. Kierowcy samochodów, szczególnie osoby, które nie znają motocykli, nie zdają sobie sprawy z przyspieszenia jednośladów. Wydaje im się, że mają dość czasu i miejsca, aby wykonać ryzykowny manewr i w konsekwencji zajeżdżają drogę motocykliście.

Niestety nie można uniknąć podobnych sytuacji. Pozostaje tylko uważać, konieczna jest wzmożona uwaga na drodze, szczególnie podczas dojeżdżania do skrzyżowania. Niełatwo walczyć z przyzwyczajeniami, ale należy zwolnić i dokładnie się rozejrzeć. Kierowca samochodu jest chroniony przez blachy swojego samochodu i wiele systemów bezpieczeństwa. Motocykliści nie mają poduszek powietrznych i stref zgniotu, nawet jeśli wyglądają jak Burneika.

Uwaga, pojazd z podporządkowanej atakuje!

Oto sytuacja, z którą zetknął się każdy motocyklista. Samochód wyjeżdżający z drogi podporządkowanej. Motocyklista jest przekonany, że doskonale go widać. Na dodatek znajduje się na drodze głównej, często dochodzi również do kontaktu wzrokowego z kierowcą auta. Mimo to samochód rusza i dochodzi do kraksy.

Kierowcy najczęściej tłumaczą się, że nie zauważyli motocykla, oczywiście dlatego, że poruszał się za szybko. Prędkość jednośladu niekoniecznie ma tu znacznie. Po prostu samochodziarze wypatrują aut a nie motocykli, które usłużny mózg eliminuję z pamięci wzrokowej. Nieprzypadkowo problem nasila się na początku sezonu motocyklowego, kiedy kierowcy samochodów muszą na nowo „uczyć się” dostrzegać, zwracać uwagę na motocykle. Czy można uniknąć tego problemu? Tylko poprzez praktycznie zastosowanie zasady ograniczonego zaufania. Zakładamy, że kierowca pojazdu samochodowego nie dostrzega motocyklisty. Co wtedy robimy? Przede wszystkim redukujemy prędkość, ewentualnie przygotowujemy się do ominięcia przeszkody. Można też wyciągnąć wuwuzele zza pazuchy i dać głośny sygnał swojego niezadowolenia.

Piasek powinien być w piaskownicy, a nie na drodze

Kolejny horror nie dotyczy innych uczestników ruchu drogowego tylko tego, co na jezdni się znajduje. Większość motocyklistów doskonale wie, że lepiej omijać białe, szerokie pasy, którymi oznaczane są przejścia dla pieszych. Szczególnie w deszczu mogą one stanowić problem. Także szyny tramwajowe lub koleiny to zagadnienia, z którymi motocykliści muszą sobie radzić. Jednak najgorszy jest piasek lub żwir zalegający na zakrętach. Skąd się w ogóle bierze?

Najczęściej z przeładowanych, nieszczelnych lub źle zabezpieczonych ładunków różnego rodzaju kruszywa przewożonych przez samochody ciężarowe na place budowy. Ciężkie samochodu przechylają się na zakręcie, ładunek ulega niewielkiemu przemieszczeniu, zaś część sypkiego materiału trafia na drogę. Zanieczyszczenia tego typu powinny być zamiatane lub usuwane przez specjalne pojazdy firm odpowiedzialnych za drogi, ale bywa z tym różnie.

piasek_na_drodze_01
Naprawdę dużo piasku na drodze. Foto: scuddertravel.blogspot.com

Niestety przed piachem na zakrętach nie ma uniwersalnej ochrony. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem pozostaje zmniejszenie prędkości i wzmożona uwaga. Nie należy ostro i nisko wchodzić w winkiel jeśli nie wiadomo, jaki jest stan podłoża, i co się może na nim znajdować. Dobrze zawczasu tak ustawić się na pasie do skrętu, aby wjechać w niego szeroko i płynnie. Dopiero będąc na prostej można odkręcić manetkę. W większości przypadków zastosowanie się do powyższych, prostych reguł pozwoli uniknąć gleby na posypanej piaskiem i żwirem drodze.

W jednym kierunku, obok siebie. Czy to dobrze?

Koszmar motocyklisty. Dwa lub trzy pasy ruchu. Przyjemna jazda w kierunku zachodzącego słońca. Obok pojawia się puszka, która nie wiadomo czemu zjeżdża na sąsiedni pas. Zaraz, zaraz! Za chwilę dojdzie do zderzenia!  Co robić? Powyższa sytuacja zdarza się niestety częściej niż byśmy chcieli. Problem polega na tym, że część kierowców samochodów wykonuje niekiedy manewr zmiany pasa ruchu bez upewnienia się, czy na sąsiednim pasie porusza się jakiś pojazd. Druga sprawa to martwa strefa w lusterku samochodu, a trzeci problem pojawia się wówczas, gdy motocyklista jedzie jakiś czas obok samochodu.

W ostatnim wymienionym przypadku, mimo że kierujący jednośladem znajduje się właściwie w polu widzenia kierującego pojazdem samochodowym, nie zostaje dostrzeżony. Właściciel auta ogranicza się do spojrzenia w lusterko, mignięcia kierunkowskazem, po czym następuje nagły manewr. W szybkości wykonywanie tego skrętu przodują młodzi stażem kierowcy, których zawsze będzie dużo. Uwaga na czarne i granatowe BMW oraz Golfy z przyciemnianymi szybami i karoserią drgającą w rytm samochodowych wzmacniaczy. „Będzie się działo, będzie zabawa” ale niekoniecznie dla motocyklisty.  Co robić? Nigdy nie jeździmy łeb w łeb z samochodem, zawsze z tyłu lub z przodu względem niego. Jeśli już przejeżdżamy, należy zrobić to szybko.

Kiedy motocyklista stoi, też może być niebezpiecznie

Najechanie na tył motocykla. W ruchu drogowym to motocykliści częściej najeżdżają na jadące przed nimi samochody, natomiast stojący jednoślad to inna bajka i statystycznie motocyklista ma dwukrotnie większą szansę niż kierowca auta, że zostanie uderzony z tyłu. Powodów jest wiele: nieuwaga i niewystarczające umiejętności kierowców, zła ocena odległości od stojącego motocykla, przesadna wiara w skuteczność hamulców, nieuwzględnienie faktu, że przed światłami droga bywa zanieczyszczona olejem i innymi kapiącymi z aut płynami.  Kiedy dochodzi do kolizji, w której uczestniczą dwa samochody, kończy się to najczęściej chwilą strachu, urwaniem zderzaka, ewentualnie uszkodzeniem lamp, maskownicy lub chłodnicy.

Motorcyclists lane splitting in Bangkok, Thailand” by Roland Dobbins from Singapore, Singapore – Leader of the Pack. Licensed under CC BY 2.0 via Commons.

Motocyklista ma gorzej, bo maszyna może przewrócić się na swojego właściciela, możliwe jest również uderzenie plecami lub tyłem głowy w przód samochodu. W każdym przypadku chodzi o nagłe, niszczące przemieszczenie dwustukilogramowej bryły metalu, którą motocyklista ma pomiędzy nogami, nieważne jak to brzmi :). To muszą być sytuacje niebezpieczne. Jak ich unikać? Na szczęście przepisy nie zabraniają jazdy pomiędzy stojącymi samochodami. Jeśli można się wysforować na przód kolejki, warto to robić. Samochody z tyłu będą wówczas spełniały rolę ochronną. Jeśli nie ma możliwości ustawienia się przed puszkami, lepiej stać na krawędzi niż na środku pasa. Dobrze też być gotowym do startu, a przede wszystkim obserwować lusterka.

Groźne przypadki jazdy w grupie

Jazda w grupie to olbrzymia frajda i przyjemność, niestety wymaga nauki, jak wszystko inne. Poza tym motocykliści, jak każda grupa i subkultura, są różni. Jedna osoba będzie jechać niczym transatlantycki statek wycieczkowy z niemieckimi turystami na pokładzie, czyli majestatycznie, statecznie i powoli. Inny „rider” wybierze dynamiczny styl króla motocrossu Kena Roczena. Choćby dlatego motocykliści dobierają się w ekipy ze względu na podobieństwo maszyn i temperamentów.  Różne bywają także umiejętności, co jest przecież oczywiste.

Na filmach YT można natrafić na wiele przypadków, kiedy coś w ekipie nie zagrało. Jedna osoba jechała ciut wolniej, inna trochę za szybko i kłopot gotowy. Sytuacji jest zresztą wiele. Trzeba wiedzieć jedno, nie jeździmy jak kurczaki za kwoką, jeden za drugim, tylko w dwóch kolumnach, niczym ząbki w zamku błyskawicznym. Utrzymujemy stałą i bezpieczną odległość od motocykla poprzedzającego. Dobrze jeśli grupa ma swojego pilota i drugą osobę zamykającą pielgrzymkę. Warto również zapoznać się z przepisami Prawa o ruchu drogowym, m.in. o Ruchu pojazdów w kolumnie (Art. 32), który dotyczy wielu aspektów zasad jazdy w grupie, choćby liczebności, zalecanych odstępów (wyrażonych w sekundach), sytuacji określonych jako warunki trudne, obowiązkach i odpowiedzialności prowadzących, zabezpieczających oraz zamykających grupę, itd.

Współczesna husaria. Jazda pomiędzy samochodami w ruchu

Przeciskanie się pomiędzy pojazdami poruszającymi się swoimi pasami ruchu to jeden z kilku grzechów głównych. Przed światłami, kiedy pojazdy stoją, można uznać, że jest to dopuszczalne z zachowaniem odpowiedniej niewielkiej prędkości, natomiast nie należy tego robić w trakcie ruchu samochodów! Wiadomo jak jest, przepisy przepisami, ale życie pisze własne scenariusze, natomiast to jeden z tych manewrów, który wcześniej czy później skończy się źle. Pal licho jeśli będzie to urwane lusterko w aucie lub połamany plastik w motocyklu, ale trzeba ciągle pamiętać, że zetknięcie masy auta, które waży średnio 1000 kilogramów i pięciokrotnie lżejszego motocykla, z uwzględnieniem dodatkowych sił wynikających z prędkości obu metalowych maszyn, to jak walka gołymi rękami z nadjeżdżającym kombajnem Claas Lexion 580. Wygrany może być tylko jeden.

A wystarczy tylko włączyć wyobraźnie. Gość w samochodzie ma gotowe do działania w pięć do dziesięciu milisekund poduszkę powietrzną i kurtyny. Do tego pasy, obłe i bezpieczne kształty deski rozdzielczej, mięciutki fotel. Na motocyklistę czekają ostre, metalowe elementy motocykla, rozpędzone samochody wokół, tarka asfaltu i pozory bezpieczeństwa w postaci cienkich plastików wszytych w strój. A często nawet to nie. Działa na wyobraźnie? Chyba tak…

Czy to już wszystko?

Czy to wszystkie niebezpieczeństwa, które czyhają na motocyklistów? Zarówno te spowodowane przez nich samych jak i występujące na drodze? Na pewno nie. Co byście dopisali? Jakie, niekoniecznie skrajne sytuacje znacie z własnych doświadczeń?

%d bloggers like this: